Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Panna nikt

 

Często bywa tak, że kiedy wraca się do książki, która czytana w młodym wieku zrobiła na nas duże wrażenie, okazuje się, że z bardziej dojrzałego punktu widzenia, jest mocno rozczarowująca i trudno odnaleźć w sobie tamten zachwyt. Bywają jednak takie książki, które czytane po wielu latach nie dość, że nie rozczarowują, to jeszcze odkrywają przed czytelnikiem więcej znaczeń, a dojrzałość pomaga w lepszym odbiorze lektury. Tego rodzaju książką jest właśnie „Panna nikt” Tomka Tryzny.

Główną bohaterką książki jest piętnastoletnia Marysia Kawczak. Poznajemy ją w dwóch  przełomowych momentach jej życia – po pierwsze Marysia dostaje pierwszej miesiączki, przechodząc w ten sposób (choćby tylko fizyczną) przemianę z dziewczynki w kobietę, po drugie z całą rodziną przeprowadza się z małej wsi do Wałbrzycha.  Obie te zmiany pociągają za sobą dla Marysi podświadome poszukiwanie swojej tożsamości w nowym miejscu i w nowej sytuacji. W szkole w Wałbrzychu Marysia poznaje dwie osoby, które będą prowadzić walkę o „rząd dusz”, a właściwie o rząd jednej, Marysinej, duszy. Pierwszą osobą, która roztacza „skrzydła” nad zagubioną i niepewną Marysią jest Kasia Bogdańska – zbuntowana,  ambitna i inteligentna dziewczyna, która czyta Pascala w oryginale, komponuje muzykę i nosi długie „cygańskie” spódnice. Relacja Marysi i Kasi z początku wygląda na pełną symbiozę – zahukanej Marysi imponuje odważna, mądra i bogata koleżanka, Kasia zaś potrzebuje publiczności dla swoich dokonań artystycznych i przemyśleń filozoficznych.  Z czasem ta symbioza przeradza się w dość toksyczny związek, w którym Kasia narzuca Marysi sposób myślenia i zachowania, kwestionując jej dotychczasowe zwyczaje i zmuszając do postępowania wbrew sobie.

Kiedy relacja z Kasią nagle się urywa, Marysia staje się przedmiotem zainteresowania Ewy Bogdaj. Ewa, najładniejsza dziewczyna w klasie, od początku imponowała Marysi. Jest piękna, bogata i nonszalancka.  W przeciwieństwie do Kasi, która skupiała się na życiu wewnętrznym, Ewie najbardziej zależy na bezproblemowym dostatnim życiu okraszanym takimi atrakcjami jak łamanie męskich serc dla zabawy albo kupowanie ubrań. Taka wizja porywa wyrosłą w ubóstwie, nieśmiałą Marysię – u boku Ewy doświadcza namiastki takiego życia, wyzbywając się swoich „staroświeckich” wątpliwości i skrupułów, za to odkrywając w sobie zdolność do zadawania cierpienia oraz wyrachowanie.

W ten sposób ufna, pobożna i nieznająca zła dziewczynka przekracza granicę pomiędzy naiwnym dzieciństwem, a okrutnym, pozbawionym skrupułów okresem dojrzewania. Specjalnie nie piszę o dorosłości, bo dorosłość jest okresem bardziej statecznym, natomiast tak gwałtowne i destrukcyjne emocje są cechą charakterystyczną czasu dojrzewania, kiedy młody człowiek w poszukiwaniu swojej tożsamości bada granice, do których może albo jest w stanie się posunąć.

„Panna Nikt” to książka, która na długo zostaje w myślach. Przywołuje wspomnienia z burzliwego okresu dorastania i dlatego tak trudno się o niej pisze, jeśli nie chce się jednocześnie obdarzyć czytelników swego rodzaju autopsychoanalizą. Czytając inne recenzje tez zauważyłam podobną tendencję. Wynika z tego, że Tryzna potrąca tą powieścią bardzo osobistą strunę w duszy każdego z nas. Chyba właśnie dlatego „Panna nikt” ma większą moc oddziaływania dla czytelnika dorosłego niż dla rówieśnika bohaterek. Po prostu kwestia odpowiedniej perspektywy.

Jeśli ktoś jeszcze nie sięgnął, polecam. Jeśli sięgnął w młodości – polecam tym bardziej. 

sobota, 15 października 2011, kot_kreskowy84

Komentarze
2011/10/19 15:40:33
Czytałam ją bardzo dawno temu i do dziś ją pamiętam. Książka zrobiła na mnie duże wrażenie.
Dodatki na bloga