Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Nie opuszczaj mnie

 

Jak napisać recenzję książki, o której właściwie nic nie można napisać, żeby nie popsuć innym czytelnikom lektury? Chyba przed tym dylematem stanie każdy, kto będzie chciał podzielić się swoimi wrażeniami z lektury „Nie opuszczaj mnie” Kazuo Ishiguro. Chyba zrobię tak, że podzielę swoją recenzją na dwie części: pierwszą – ogólną, przybliżającą fabułę powieści, i drugą – poruszającą konkretne tematy z książki, zawierającą spoilery.

Na początku muszę stwierdzić, że nie zgadzam się z opisami na okładce (przynajmniej tego wydania, które czytałam, tj. wyd. Albatros z 2005 roku) – ta historia nie toczy się wcale w świecie alternatywnym. Ona się dzieje w naszym świecie, potencjalnie może się nawet dziać teraz…

Z początku wydaje się, że będzie to książka z gatunku literatury młodzieżowej, „pensjonarskiej” – mamy angielską szkołę z internatem w Hailsham, w której poznajemy trójkę głównych bohaterów, Kathy, Ruth i Tommy’ego. Towarzyszymy im od lat wczesnoszkolnych, poznając ich charaktery oraz skomplikowane relacje, oparte na drobnych intrygach (jak to w szkole z internatem), bezinteresownych odruchach przyjaźni, okrutnych dziecinnych żartach itp. Jednak tym, co wyróżnia tę historię i sprawia, że jednak nie jest to lekka powieść dla młodzieży, jest gęsta atmosfera tajemnicy otaczająca Hailsham. Ta straszna i tragiczna właściwie tajemnica dotyczy wszystkich wychowanków szkoły.  Czytelnik odkrywa tę tajemnicę stopniowo, najpierw domyślając się niektórych jej elementów, a następnie utwierdzając się w tym przekonaniu. Zupełnie inaczej niż sami wychowankowie, którzy otrzymywali swoje strzępki informacji nieodpowiednio wcześnie w stosunku do swojego wieku i zdolności poznawczych tak, żeby wiedzieli, ale nie rozumieli, co tak naprawdę jest im przekazywane.

„Nie opuszczaj mnie” to według mnie nierówna książka, która z jednej strony oplątywała mnie swoją fabułą, ale z drugiej nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jakiego można by się spodziewać. Po części domyślałam się tej „tajemnicy”, jednak nie wydała mi się tak szokująca, tak naprawdę uważam, że podobne rzeczy mogą już dziać się na świecie, z tym że nie w tak jawny i otwarty sposób, jak zostało to przedstawione w książce.  Na minus zapisuję też głównych bohaterów; żaden z nich nie wzbudził mojej sympatii: Ruth, ponieważ była typem manipulatorki nie liczącej się zbytnio z innymi, Kathy i Tommy, ponieważ zbyt łatwo, moim zdaniem , poddawali się tej manipulacji, nawet z pełną tego świadomością, za to brakowało im „siły sprawczej”, aby porządnie zająć się sobą i swoimi pragnieniami. Bierność to cecha, której nie znoszę, a która cechuje wszystkich bohaterów, nawet, wydawałoby się przebojową, Ruth. Dlatego też trudno mi było wczuć się w sytuację i przeżycia Kathy, Ruth i Tommy’ego i może też przez to książka nie poruszyła mnie aż tak, jak można by się spodziewać po opisach na okładce.

 

ROZMYŚLANIA ZAWIERAJĄCE SPOILERY!

Czy przedstawiona przez Ishiguro rzeczywistość jest światem alternatywnym? Jak już napisałam wyżej uważam, że nie (no, chyba żeby czepiać się szczegółów, z których wynika, że akcja książki toczy się w drugiej połowie XX wieku; jednak nie jest to nigdzie tak wyraźnie powiedziane, a myślę, że za kilka[naście] lat ta przedstawiona alternatywa może stać się naszą rzeczywistością). Sam fakt tworzenia ludzkich klonów jest oczywiście etycznie naganny i trudny do zaakceptowania przez społeczeństwo, jednak myślę, że naukowcy nie cofną się przed tym krokiem. Powstają więc do rozstrzygnięcia kwestie egzystencjonalne: czy klon człowieka ma duszę? Jeśli tak, czy to jest taka sama dusza jak dusza człowieka, z którego klon powstał (nazywanego w książce „modelem” lub „pierwowzorem”)? W którym momencie powstaje dusza? Czy klon jest identyczny ze swoim pierwowzorem nie tylko biologicznie i fizycznie, ale również duchowo i psychicznie? Wreszcie czy klon jako dzieło człowieka może podlegać władzy człowieka, innymi słowy, czy człowiek może decydować o życiu lub śmierci klona, jak Bóg? Czy, w związku z tym, klon jest człowiekiem? Takie pytania pojawiają się w książce lub nasuwają się w związku z nią. Nie ma na nie jednoznacznych odpowiedzi, póki co chyba każdy w swojej moralności sam musi sobie odpowiedzieć na te pytania i wyrobić sobie swoje stanowisko w tej kwestii. Bo, jak już napisałam, uważam, że wcześniej czy później, te kwestie staną się przedmiotem publicznej debaty.

KONIEC SPOILERÓW

Podsumowując, jest to książka, po którą na pewno warto sięgnąć – opinie o niej są dość rozbieżne od głębokiego poruszenia, po obojętność. Najlepiej samemu się przekonać, do której grupy się należy i dlaczego.

 

piątek, 20 maja 2011, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
ka-milla
2011/05/20 22:34:17
ja po czytając "Nie opuszczaj mnie" mniej rozważałam kwestie etyczne związane z donacją a bardziej rozkoszowałam się tajemniczą atmosferą książki. po przeczytaniu Twojej recenzji zastanawiam się, dlaczego tak było :) pominęłam chyba najważniejszy problem poruszony przez autora!
-
2011/05/20 22:45:54
ka-milla ilu czytelników, tyle interpretacji. Dla mnie akurat bioetyka stanowi bardzo ciekawe zagadnienie i pewnie dlatego w recenzji się głównie na niej skupiłam :)
-
impressje
2011/05/20 23:05:52
Spoiler

Nie sądzę, żeby kiedykolwiek hodowano ludzi tylko dla ich organów, bo o wiele tańsze będzie produkowanie samych organów.
Może rzeczywiście będzie się kiedyś klonowało ludzi, choć raczej nie na masową skalę, bo niby w jakim celu? O wiele bardziej prawdopodobne wydaje mi się upowszechnienie manipulowania genami, jakiś rodzaj eugeniki.
Dlaczego klon nie miałby być człowiekiem? Będzie nim, choć na pewno będzie się różnił od swojego pierwowzoru - nie fizycznie, ale psychicznie (przecież wychowa się w innych warunkach niż oryginał). Sądzę, że o wiele łatwiej rozważa się te kwestie na gruncie nauki, abstrahując zupełnie od różnorakich wierzeń i przesądów.
-
toska1982
2011/05/21 16:16:51
Muszę przeczytać, z twojego opisu książka przypomina mi trochę film "Wyspa" (2005) reż. Micheal Bay, (i nie chodzi mi o szkołę ale ogólnie o temat klonowania). Może widziałaś? Polecam
-
Gość: , *.play-internet.pl
2011/05/23 12:03:55
Ta książka może być przerażającą wizją przeszłości. Tyle mordów jest przecież uznawane za popełnione w wyższym celu ( bo tak można nazwać wojnę, w której "ważni" ludzie trzymają dupy na bezpiecznych stołkach, a gdzieś na świecie w imię ich idei giną niewinni ludzie).
Kiedy czytałam i oglądałam "Nie opuszczaj mnie" (polecam film ) najbardziej bolała mnie to ich przyzwolenie na ten los jaki został im dany, oni nie myślą o ucieczce czy o buncie, oni po prostu godzą się na wszystko bardzo cierpiąc, bo kochają, czują, boją się tak samo jak zwykli ludzie.
Jeśli zainteresował Cię temat klonowania to polecam też znakomity film "Moon".

Pozdrawiam :)


przyjemnostki.wordpress.com/
-
2011/05/23 21:26:00
Dzięki za polecenie tytułów filmów - na pewno poszukam :)
Dodatki na bloga