Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

W ogrodzie pamięci

Jak zawsze po przeczytaniu naprawdę dobrej książki, mam kłopot z napisaniem recenzji. Bo jak tu oddać urok książki, która robiła na mnie wrażenie niemal każdą stroną? Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem książki „W ogrodzie pamięci” i nie rozumiem, dlaczego dopiero sięgnęłam po nią tak późno (książka wydana w 2002 roku i w tymże roku nagrodzona Literacką Nagrodą Nike).

Można powiedzieć, że „W ogrodzie pamięci” to saga rodzinna. Autorka snuje opowieść o swoich przodkach, a trzeba przyznać, że rodzinę miała nietuzinkową. Historia zaczyna się w XIX wieku od Julii i Gustawa Horwitzów – pradziadków autorki. Na kolejnych kartach poznajemy cały szereg postaci, ponieważ Horwitzowie mieli aż dziewięcioro dzieci, które następnie miały swoje dzieci i cała rodzina jest tak szeroka, że ledwo mieści się na załączonym na końcu książki rozkładanym drzewie genealogicznym (które nieraz przydawało się w trakcie lektury, kiedy nieco gubiłam się w galerii bohaterów – zwłaszcza że zgodnie z tradycją rodzinną często powtarzały się imiona).

Ale powiedzieć o tej książce, że to tylko saga rodzinna, to jakby nie powiedzieć nic. Bo to jest książka, która snując nostalgiczną historię rodzinną opatrzoną licznymi fotografiami i dokumentami, dotyka wielu bardzo ważnych spraw. Przede wszystkim mówi o szukaniu swojej tożsamości – Horwitzowie i ich następcy to zasymilowani Żydzi, inteligenci, którzy swoim wykształceniem i ciężką pracą starają się zapracować na akceptację polskiego społeczeństwa. „Trudno sobie dziś wyobrazić, jak bolesny był ten proces odrywania się od swoich korzeni. Ile upokorzeń trzeba było znieść na drodze ku polskości. Ile w tej wspinaczce na szczyt lodowej góry trzeba było popełnić zdrad, nielojalności, większych i mniejszych uchybień wobec opuszczonych. Ileż tam musiało się kłębić kompleksów, uprzedzeń, żali.” [„W ogrodzie pamięci”, Joanna Olczak-Ronikier, Znak , Kraków 2002, s. 80]. A jednak mimo całego wysiłku i poświęcenia na rzecz Polski i polskości, nigdy nie zostali przecież uznani za „swoich”, a wzrost nastrojów antysemickich w międzywojniu oraz w czasie II wojny światowej tylko pogłębił ten żal. W cytowanym liście kuzyn autorki, Ryszard Bychowski, który służył jako polski lotnik w RAFie, pisał: „Dziś po roku systematycznego mordu (…) społeczeństwo żydowskie w Polsce przestało właściwie istnieć? Jak na tę bezprzykładną zbrodnię z rąk wspólnego wroga zareagował naród polski? Moi koledzy w lotnictwie i w armii byli albo obojętni albo otwarcie się cieszyli. Przez całe tygodnie widziałem chłopców uśmiechających się pogardliwie na widok nagłówków „Dziennika Polskiego” o mordach Żydów. Nie chcieli kupować „Dziennika”, bo ciągle tylko o tych Żydach.” (tamże, s.326). Nic dziwnego, że młody człowiek czuł się sfrustrowany. Słysząc doniesienia o wynikach konferencji pokojowych „Jako Polak czuł się zdradzony przez świat. Jako Żyd – zdradzony przez Polaków” (tamże, s. 328). Kwestia tożsamości polsko-żydowskiej i stosunków polsko-żydowskich jest nadal często poruszana i wzbudza gorące dyskusje. Tu w tej książce nikt nikogo nie oskarża, nikt się nie żali, jest tylko obraz sytuacji widziany z tej drugiej strony.

Drugą ważną kwestią poruszaną w tej książce jest przyzwoitość i dobre życie. Może to zabrzmi bardzo ogólnie albo wręcz truistycznie, ale właściwie wszyscy bohaterowie, pojawiający się na kartach tej historii pokazują, jak żyć, by żyć przyzwoicie. Przyzwoitość w dzisiejszych czasach staje się powoli słowem staroświeckim i nikt nie zaprząta nią sobie głowy. A na mnie właśnie robi wrażenie taka postawa, która każe przyjmować ciosy losu z godnością, znajdować dla osób w gorszej sytuacji dobre słowo lub w miarę możliwości pomoc materialną, dążyć do realizacji swoich marzeń na przekór losowi, pozostać wiernym swoim ideałom, choćby przegrały z realnym światem. „Iść naprzód, nie rozpychając się łokciami i nie tratując nikogo po drodze. Być dumnym ze swoich osiągnięć, nie myląc dumy z pychą. Walczyć z poczuciem niższości, nie wpadając w arogancję. Nie pozwalać, by gorycz zamieniała się w rozgoryczenie. Dbać o ludzką sympatię bez służalczości i obłudy. Najogólniej rzecz biorąc, budować wewnętrzną zgodę na swój los, nie opuszczając rąk i zachowując godność. Brzmi to wszystko szalenie patetycznie. Ale też traktowano wtedy życie bardzo poważnie.” (tamże, s.52).

Nie sposób też pominąć kwestii powiązania losów rodziny z dramatyczną historią XX wieku, najpierw pod zaborem rosyjskim, potem czasy wojenne. Na spotkaniu po latach, jeden z członków rodziny powiedział: „Wydaje się cudem, że po dwóch wojnach światowych, po tylu historycznych i życiowych kataklizmach spośród dziewięciorga ich [Julii i Gustawa – przyp. Kącik książki] dzieci aż pięcioro ma swoich przedstawicieli przy tym stole” (s.341). Rzeczywiście niektóre historie, sploty okoliczności i życiowe zakręty wydają się tak nieprawdopodobne, że chyba nikt by tego nie wymyślił, tylko samo życie.

Warto również wspomnieć o fantastycznym, plastycznym opisie życia codziennego i społeczeństwa w XIX i na początku XX wieku, co doskonale podkreślają zachowane fotografie oraz kopie listów i dokumentów.

Mimo tej dość obszernej recenzji mam wrażenie, że jeszcze nie wszystko powiedziałam o tej książce. Ale trzeba coś zostawić czytelnikom do odkrycia. Gorąco polecam, jest to książka, którą nie tylko warto przeczytać, ale warto ją mieć na półce.

sobota, 26 lutego 2011, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
Gość: paula, *.ruc.dk
2011/02/26 15:23:26
Już od jakiegoś czasu przewija mi się ta książka przed oczami... Mam nadzieję, że uda mi się po nią wkrótce sięgnąć:)
-
Gość: , 46.112.135.*
2011/02/27 18:58:48
Mam podobnie - jak przeczytam naprawdę zachwycającą książkę to mam problem z napisaniem recenzji i oddaniem tego, co czyni j wyjątkową ;)
"W ogrodzie pamięci" czytałam kilka lat temu, to książka mojej mamy, a że często jej podkradam to i tym razem miałam szczęście ;) Tak jak napisałaś niektóre historie wydaję się wręcz nieprawdopodobne, a to, że są prawdziwe czynią je jeszcze bardziej ciekawymi i porażającymi. Pamiętam tę książkę dobrze do dziś. To naprawdę kawał dobrej literatury.
Pozdrawiam :)

przyjemnostki.wordpress.com/
-
Gość: bookworm, *.xdsl.centertel.pl
2011/03/02 20:47:55
Lubię książki dotyczące przeszłości i po dobrych recenzjach zawsze mówię: przeczytam, przeczytam! Rzeczywistość jest nieco inna, ale i teraz tak mówię:)
Zapraszam do siebie: recenzje-bookworm.blogspot.com
-
Gość: ksiazkowiec, *.hlg.com.pl
2011/03/05 21:30:24
Też przeczytana pozycja. Wypisałam dużo cytatów. Warto sięgnąć, a najlepiej postawić na półce. Gratuluję wielu ciekawych lekturowych wyborów i pozwolę sobie dołączyć blog do ulubionych. Będę zaglądać częściej. Pozdrawiam :)
-
Gość: starowinka, *.uwm.edu.pl
2013/01/16 08:12:03
Na pewno przeczytam jak pojawi się w mojej bibliotece wojewódzkiej.
Dodatki na bloga