Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Fioletowy hibiskus

Jak być może pamiętacie „Połówka żółtego słońca” Chimamandy Ngozi Adichie zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Zaliczam ją do grona najlepszych książek, jakie przeczytałam w ubiegłym roku. Zachęcona tą lekturą sięgnęłam również po kolejną, chronologicznie wcześniejszą książkę tej autorki – „Fioletowy hibiskus”. Otwarcie powiem, że „Połówka…” podobała mi się znacznie bardziej, co jednak wcale nie oznacza, że „Fioletowy hibiskus” nie jest dobrą książką. „Połówka żółtego słońca” urzekła mnie narracją i tematyką, poczułam się wciągnięta w wir historii, współodczuwałam z bohaterami zmiany ich położenia i ich tragedie. „Fioletowy hibiskus” choć również dzieje się na tle historycznych wydarzeń (zamach stanu w Nigerii), w moim odczuciu bardziej skupia się na wewnętrznych przeżyciach głównej bohaterki. Przez to – w porównaniu do „Połówki…” – ta powieść wydaje się nie tak wielowymiarowa i w jakimś sensie niepełna. Dodatkowo chwilami miałam wrażenie, że autorka trochę ociera się o zbytnie granie na emocjach – trudno nie odczuć poruszenia czytając o karaniu dzieci przez polewanie ich wrzątkiem, ale sama narracja książki, poza tymi drastycznymi fragmentami, nie tworzyła tak udanie atmosfery zagrożenia, jak w kolejnej książce. Ale nie zapominajmy, że „Fioletowy hibiskus” to debiutancka powieść Adichie. Przy takim rozwoju talentu i warsztatu nie mogę się doczekać kolejnych pozycji.

Główną bohaterką „Fioletowego hibiskusa” jest piętnastoletnia Kambili, która mieszka w Nigerii w zamożnej rodzinie. Jej ojciec jest szanowanym i wpływowym człowiekiem, właścicielem zakładów produkcyjnych i wydawnictwa. Na pierwszy rzut oka zgodna, wzorcowa wręcz rodzina. Jednak z każdą kolejną stroną odkrywamy ciemne strony. Początkowo wydaje się czytelnikowi, że to tylko despotyczny charakter ojca – zwłaszcza, że sama Kambili, która jest narratorką tej historii, stara się przedstawić ojca zawsze w dobrym świetle. Jednak z czasem przekonujemy się, że to nie jest kwestia wybuchowego charakteru, lecz prawdziwej tyranii domowej połączonej z fanatyzmem religijnym i znęcaniem się nad rodziną. Fakt, że Eugene nie wyrządza krzywdy dla samego znęcania się nad bliskimi, lecz z głębokiego przekonania, że tak jest właściwie wobec Boga i religii, w niczym nie umniejsza terroru, jaki zaprowadził w swojej rodzinie. Sama Kambili jest przykładem dziecka wychowanego metodami nagród i kar (szczególnie kar), zahukanego, zakompleksionego, a jednocześnie niezrozumiale zapatrzonego w swego krzywdziciela. Kambili opowiadając o ojcu używa słowa „Tata” lub „Tatuś”, które w książce pisane jest wielką literą dla podkreślenia niemal czci, jaką córka otacza ojca. „Ilekroć ciocia się do niego zwracała, zamierało mi serce, a potem zaczynało bić jeszcze szybciej niż przedtem. Wszystko przez ten impertynencki ton jej głosu. Mówiła tak, jakby nie wiedziała, że to Tata (…)." [„Fioletowy hibiskus”. Chimamanda Ngozi Adichie, wyd. Amber, Warszawa 2004, s.58].

Świat widziany oczami Kambili jest dla nas, czytelników, przerażający nie tylko dlatego, że obiektywnie rzecz biorąc jest patologiczny, ale chyba bardziej dlatego, że Kambili przyjmuje ten stan rzeczy za naturalny. Naturalne jest to, że ojciec wyznacza jej i jej bratu rozkład dnia co do minuty, że nie wolno się śmiać, odzywać nie pytanym, a w wolnym czasie zamiast oglądać telewizję czy słuchać muzyki należy odmawiać różaniec. Naturalne dla Kambili jest to, że stara się nie widzieć i nie słyszeć uderzeń i krzyków dochodzących z pokoju rodziców, czy że przekonuje sama siebie, że zasłużyła na karę. Powiew normalności wnosi do domu ciotka, siostra ojca, która zabiera do siebie Kambili i jej brata na kilka dni. Dopiero tam, w ubogim domu, ale w otoczeniu normalnych, roześmianych ludzi, Kambili i jej brat zaczynają zdawać sobie sprawę, że w ich dotychczasowym życiu coś jest nie tak. Pod wpływem tych przeżyć, a może także pod wpływem rozpadającego się systemu państwowego i poczucia ogólnej anarchii każdy z członków rodziny – matka, brat i sama Kambili – przechodzą przemianę, która ma poważne skutki. 

Szczerze mówiąc, z początku sądziłam, że tylko matka i brat tak naprawdę przeszli jakąś zmianę, bo ich „bunt” był bardziej wyraźny, namacalny i ukierunkowany. Wydawało mi się, że Kambili bardziej dawała się porwać prądowi wydarzeń. Jednak po głębszym zastanowieniu widzę, że u niej ta przemiana była innego rodzaju. Ona się wewnętrznie wyzwoliła spod wpływu ojca, dała sobie prawo do szczęścia i miłości.

Podsumowując, „Fioletowy hibiskus” jest wciągającą książką, poruszającą ważne tematy, na które warto spojrzeć z globalnej perspektywy – bo chociaż rzecz dzieje się w Nigerii, to nietrudno sobie wyobrazić polską rodzinę, w której ojciec wspierany przez religię katolicką wymusza posłuszeństwo na pozostałych członkach rodziny w równie okrutny sposób. Krótko mówiąc warto sięgnąć po tę lekturę, choć mając w pamięci „Połówkę żółtego słońca”, zdecydowania ją bym polecała bardziej z tych dwóch pozycji.

wtorek, 22 lutego 2011, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
blackmilk89
2011/02/22 11:17:48
'Połówka...' jest tak wszędzie zachwalana, że kupiłam ją i czeka na swoją kolej. Mimo tego, że 'Fioletowy hibiskus' wg Ciebie jest troszkę słabszy to na niego też mam ochotę po Twojej recenzji - dobrze, że mi o nim przypomniałaś :)
-
2011/02/22 19:21:58
Lekturę ,,Połówki żółtego słońca" mam już za sobą - proza Adichie zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. ,,Fioletowy hibiskus" też miałam zamiar przeczytać w najbliższym czasie - po Twojej recenzji tym bardziej. Pozdrawiam:)
-
karolina_kozlowska
2011/02/22 20:31:32
Przyznam że nie znałam wcześniej ani "Połówki żółtego słońca" ani "Fioletowego hibiskusa" ale brzmi interesująco :-)
-
Gość: hadzia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/22 18:39:24
Czytałam i bardzo mi się podobała.

Zapraszam do mnie
Dodatki na bloga