Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Droga

„Droga” to książka, o której trudno pisać, żeby jej nie przegadać. Jest to książka, która zagnieżdża się w umyśle czytelnika, przytłacza, wciąga i nie pozwala zapomnieć. A przy tym jest to książka niemalże ascetyczna – prosta historia, w której każde słowo jest ważne i ma swoje miejsce.

Cormac McCarthy rysuje przed nami wizję postapokaliptycznego świata. Wydarzyło się coś – nie dowiemy się co – co sprawiło, że świat, jakim go teraz znamy, przestał istnieć. Została szarość, pył, kurz, ciężkie chmury, spalone samochody, zniszczone domy, uschnięte rośliny.
Mężczyzna i chłopiec, których imion nigdy nie poznamy, wędrują przez tę krainę zniszczenia w poszukiwaniu nadziei. Żywią się tym, co znajdą w opuszczonych domach, sklepach, samochodach – nie jest tego wiele, bo oni nie są jedynymi, którzy przetrwali apokalipsę. Zazwyczaj wszystko, co nadawało się do jedzenia albo innego użytku (ubrania, koce) już dawno zniknęło. W tym świecie mężczyzna i jego syn są zdani tylko i wyłącznie na siebie. Choć takich niedobitków ludzkości jest więcej, lepiej ich unikać – często bowiem są to grupy odczłowieczonych bandytów gotowych okraść, zabić i zjeść napotkane ofiary. W tym przerażającym, pustym, cichym i szarym świecie jest jednak coś czystego i pięknego – to miłość ojca do syna. Mężczyzna dobrze rozumie, że ta wędrówka donikąd ich nie zaprowadzi, jednak w żadnym momencie nie daje tego odczuć dziecku. Choć sam wie, że końcem tej wędrówki będzie śmierć, dla syna ma zawsze słowa pełne nadziei i przekonania w lepsze jutro. Jednak choć dziecko jest tylko dzieckiem, ono także rozumie, że sytuacja jest tragiczna. Jednak również ukrywa głęboko swoje wielkie obawy i strach, aby umacniać w sobie i ojcu nadzieję. Każdego dnia ojciec z synem podejmują walkę o swoje życie, o swoją nadzieję a także o swoje człowieczeństwo. „A my cały czas jesteśmy dobrymi ludźmi?, spytał
Tak. Jesteśmy dobrymi ludźmi.
I zawsze tak będzie?
Tak. Zawsze tak będzie.
Dobrze”
(„Droga” Cormac McCarthy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008, s.75)

Podczas lektury nasuwa się też pytanie: dokąd zmierza nasz świat? Ten kolorowy, konsumpcyjny, bogaty świat? Czy do takiej właśnie apokalipsy? Do spopielonego krajobrazu wypełnionego martwą ciszą? Dokąd zmierza ludzkość? Czy do tego, żeby zatracić wszelkie humanitarne odruchy i z głodu zjadać innych ludzi – jak zwierzęta?

Choć w tej książce nie ma żwawej akcji czy zaskakujących zwrotów sytuacji, trudno się od niej oderwać. Działa hipnotyzująco, jak jakaś piękna, smutna, długa ballada o końcu świata. To piękna mądra książka, pełna miłości, choć widać w niej głównie śmierć i zniszczenie, pełna nadziei, choć należy się spodziewać smutnego końca, pełna głębokich i poruszających uczuć, choć pisana oszczędnym językiem. Pozostaję pod ogromnym wrażeniem tej książki i serdecznie ją wszystkim polecam!

wtorek, 08 lutego 2011, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
Gość: kasandra_85, 109.231.56.*
2011/02/09 08:07:36
Właśnie czekam na tę ksiażkę. Filmu nie oglądałam, ale jak widzę po recenzji pozycja świetnie się zapowiada.
Pozdrawiam:)
-
karolina_kozlowska
2011/02/09 21:03:33
Ja jakoś nie przebrnęłam... Słyszałam i czytałam o tym, że książka jest świetna, ale moje podejście do niej zakończyło się fiaskiem... Może nie byłam w nastroju ;-)
Dodatki na bloga