Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Czerwone i czarne

Od czasu do czasu bardzo lubię sięgnąć po klasykę literatury. O „Czerwonym i czarnym” już wcześniej słyszałam i była mi ta książka polecana, jednak ostatecznie o tym, że książka z bibliotecznego regału zawędrowała do mnie, zdecydowała rekomendacja Ernesta Hemingwaya umieszczona na tylnej okładce. Hemingway umieścił powieść „Czerwone i czarne” na liście 16 książek, z których przeczytania nie zrezygnowałby nawet za milion dolarów rocznych zarobków. Przyznacie, że jest to intrygująca rekomendacja.

Dla zainteresowanych, pozostałe 15 tytułów można znaleźć tu.

Uprzedzam, że w recenzji zdradzam ważne szczegóły z treści książki, nie zdradzam jednak zakończenia.

Głównym bohaterem książki jest Julian Sorel – wywodzący się z ubogiej warstwy społecznej, bardzo ambitny młody człowiek. Wydaje się, że jest wrogo nastawiony do całego świata: do swojej grupy społecznej za to, że z niej się wywodzi; do bogatszej części społeczeństwa za to, że gardzi ludźmi jego pochodzenia. W ogóle 18-letni Julian z jednej strony ma ogromny kompleks związany ze swym pochodzeniem – jest przewrażliwiony na punkcie tego, jak odnoszą się do niego ci „lepsi”, każdą sytuację, kiedy ma uczucie, że jest traktowany jak równy im, przyjmuje niemalże z euforią: „Po raz drugi ta pięknie ubrana dama nazwała go zupełnie poważnie panem! To przechodziło wszelkie oczekiwania Juliana. W najśmielszych zamkach na lodzie, jakie budowała jego młodość, nie spodziewał się, aby prawdziwa dama raczyła doń przemówić, zanim będzie w pięknym uniformie.” („Czerwone i czarne” Stendhal, Prószyński i S-ka, Warszawa 1996, s.35) Z drugiej jednak strony wielkie pokłady ambicji powodują, że Julian nie dąży bezkrytycznie do akceptacji ze strony „lepszej” warstwy społecznej. On domaga się szacunku dla swojej osoby bez względu na to, skąd pochodzi. W gruncie rzeczy bowiem Julian, który przepełniony jest ideałami epoki napoleońskiej, gardzi wyższymi sferami, ich hipokryzją i płytkością. Właściwie wszystkie jego działania, całe jego życie sprawia wrażenie, jakby było ukierunkowane na pokazanie, że on – młody, ambitny, ubogiego pochodzenia człowiek – jest bardziej wartościowy i może osiągnąć więcej niż każdy z tych lepiej urodzonych.
Kiedy poznajemy Juliana w książce, marzy on o wielkiej karierze, najlepiej wojskowej, jednak jego pierwszą okazją do wyrwania się z domu (z towarzystwa ojca, który potem będzie mu wypominał nakłady poniesione na wychowanie, i braci, którzy sami pracując fizycznie nie rozumieli młodszego brata i szydzili z niego i jego myślenia) staje się praca prywatnego nauczyciela w domu pana de Rênal – burmistrza miasteczka Verrières. To pierwszy punkt przełomowy w życiu Juliana – z jednej strony dlatego, że mieszkając w domu burmistrza i ciesząc się estymą jako inteligentny i utalentowany młody człowiek, ma okazję bliżej poznać miejscowe układy i układziki, i utwierdzić się w swoim przekonaniu, że honor dawnej epoki odchodzi w zapomnienie. Jednak najważniejszą rolę dla młodego Juliana odegrała pani de Rênal. Żona burmistrza, wciąż jeszcze atrakcyjna kobieta, choć starsza od Juliana, od początku jest zauroczona młodym nauczycielem. Zaś Julian wykorzystuje te pozytywne uczucia, w swej ambicji przyjmując sobie za cel uwiedzenie kobiety wysoko urodzonej, w dodatku żony burmistrza. Wydaje się jednak, że z czasem ta gra angażuje emocjonalnie również Juliana, który po prostu odwzajemnia namiętną miłości pani de Rênal.
Kiedy o mały włos nie wybucha skandal związany z tym romansem, Julian wyjeżdża do pobliskiego Besançon, gdzie wstępuje do seminarium – zresztą kariera duchowna również stanowiła element jego młodzieńczych marzeń. Stamtąd zaś, z polecenia trafia do samego Paryża jako sekretarz margrabiego de la Mole. I tu po raz kolejny Julian ma okazję z bliska przyjrzeć się elitom i przekonać się, jakie wartości rządzą współczesną mu Francją. Odwaga, honor, uczciwość – to zapomniane zalety, teraz najważniejsze jest, żeby się bawić, bo największym wrogiem jest nie Rosja czy Austria, ale nuda. „Ale wasze salony nienawidzą myśli. Trzeba, aby była na wyżynie piosenki z wodewilu, wówczas można liczyć na nagrodę. Ale człowiek, który myśli, którego słowa tchną energią, świeżością, nazywa się tu cynikiem. (…) Tak, wasze zmurszałe społeczeństwo ceni przede wszystkim pozory (…) Widzę we Francji jedynie próżność.” (ibidem, s.302)
Również w Paryżu, w pałacu pana de la Mole, Julian nawiązuje romans. Tym razem jego posępnemu urokowi ulega córka margrabiego, panna Matylda de la Mole. Osóbka do granic znudzona ułożonym towarzystwem odpowiednio urodzonych kandydatów na męża, marząca o wielkiej odwadze i heroicznych czynach. Matylda czuje, że Julian jest osobą zdolną do takich czynów. Julian zauroczony niezwykłą urodą, ale także inteligencją panny de la Mole daje się wciągnąć w romans. Po raz kolejny czytelnik zadaje sobie pytanie, czy czyni to z miłości czy z wyrachowania. Ta zakazana miłość staje się jednak początkiem końca dla Juliana. Nie mogę napisać więcej, bo końcówka jest zaskakująca i nie chcę nikomu psuć przyjemności z jej odkrywania – choć i tak już napisałam bardzo dużo.

„Czerwone i czarne” to książka, której nie czyta się szybko. Tę książkę się smakuje (za sprawą fantastycznego przekładu Tadeusza Boya-Żeleńskiego), nad tą książką się myśli. Na okładce książki można znaleźć wyjaśnienie tytułu, że czerwone oznacza mundur, a czarne sutannę – czyli dwa marzenia Juliana lub też, że czerwone symbolizuje Francję Napoleona a czarne – Francję Burbonów. Jednak moja interpretacja tytułu byłaby inna: to dwa kolory opisujące naturę Juliana: czerwone – jego namiętność, pasję, honor i czarne – czyli wyrachowanie, posępność, kompleksy. Autor nigdzie nie ocenia postaci Juliana ani jego zachowań, zresztą zgodnie z tym, co sam napisał o roli powieści, że jest to „zwierciadło przechadzające się po gościńcu”. To czytelnik sam patrząc w obraz odbity w zwierciadle musi pomyśleć i do zinterpretować. I chyba w tym tkwi siła powieści.

czwartek, 03 lutego 2011, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
the_book
2011/02/03 12:46:57
Lista Hemingwaya niezwykła. Ciekawe, że większość powieści o których mówi autor to wielkie powieści XIX wieku (bez Joyca - chociaż "Dublińczycy" to okres jeszcze przed "Ulissesem"). Samo "Czerwone i czarne" świetna, klasyczna rzecz, też byłam (jestem) zachwycona :) Serdeczności :)
-
Gość: Elina, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/03 20:07:05
Mam zamiar przeczytać :)
-
Gość: naia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/04 00:14:34
Dzięki za tę listę Hemingwaya! Kiedyś jej właśnie szukałam w internecie i nie mogłam znaleźć.

Co do Juliana: racja, że siłą tej powieści jest pozostawienie czytelnikowi oceny jego postępowania - a jest to zadanie bardzo trudne. Dziwny był z niego człowiek, rzeczywiście stapiały się w nim takie dwie siły - z jednej strony honor, pasja, ambicje, czyli generalnie wszystko dobre i piękne, a mając takie zdolności, jakie on posiadał, mógł dzięki tym przymiotom zawędrować wysoko. Był w końcu też zdolny do miłości - nie wątpię, że kochał panią de Renal. Z drugiej strony obłuda i wyrachowanie, które wręcz przerażały - nie mogłam się nadziwić, jak mógł jawnie obrać sobie za wzór do naśladowania molierowskiego świętoszka Tartufe, jednego z najbardziej antypatycznych moim zdaniem bohaterów w literaturze. Można było się spodziewać, że tworząc tak wybuchową mieszankę narazi się wkrótce wielu ludziom, ale mnie jako czytelniczce naprawdę trudno było go ocenić. Wydaje mi się, że w dużej mierze to społeczeństwo ponosiło winę za to, kim stał się Julian - zatruwało go, nie pozwalając piąć się po drabinie kariery inaczej, jak drogą oszukiwania i wyzyskiwania. Wspaniała książka.
-
spirit_of
2011/02/05 19:49:43
Kiedys to byla moja lektura szkolna, mam te ksiazke w milym wspomnieniu :)
I to jeszcze: "Czerwone i czarne" to mundur i sutanna; Francja napoleonska i Francja Burbonów. Tego sformulowania uczylismy sie na pamiec.
Dodatki na bloga