Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Ono

Ewa ma 19 lat i mieszka w małym miasteczku gdzieś w Polsce. Pracuje w sklepie i marzy o wielkim świecie. Póki co namiastką wielkiego świata są dla niej dyskoteki, a zwłaszcza ta najważniejsza – dyskoteka sylwestrowa przełomu wieków. Ewa zrobi wszystko by w ten wyjątkowy wieczór zostać wybraną na najseksowniejszą tancerkę, bo może wtedy zauważy ją jakiś przyjezdny chłopak z dużego miasta, który się w niej zakocha i zabierze ze sobą ku lepszemu życiu. Niestety marzenia nieraz spełniają się na opak. Owszem, Ewa zostanie wybrana na scenę i owszem, zostanie zauważona przez chłopaków z miasta, jednak zamiast lepszego życia, czeka ją gwałt i niechciana ciąża. Ewa musi podjąć decyzję, co zrobić ze swoim życiem i z życiem swojego dziecka.

Trudno mi było się zabrać za tę recenzję, bo z jednej strony mnie zachwyciła, a z drugiej podobała mi się średnio. I co ciekawe, średnio podobał mi się główny temat: niechcianej ciąży, za to szeroko otwartymi oczami przyglądałam się Teresie i całej jej rodzinie.
Historia Ewy, 19-latki, która w wyniku gwałtu zachodzi w ciążę, wydała mi się zbyt naciągana – jakoś trudno mi uwierzyć, że taka dziewczyna zrezygnowałaby z umówionego zabiegu aborcji tylko dlatego, że przyszło jej do głowy, że jej dziecko nigdy nie zobaczy kwitnącego drzewa i nie usłyszy śpiewu ptaków. Jest to oczywiście tylko moje osobiste zdanie, ale sądzę, że jeśli ktoś jest zdecydowany na taki zabieg, to nie dopuszcza do siebie myśli, że „to” jest dzieckiem. Także później cała historia z opowiadaniem świata dziecku, do którego sama matka mówi „(…) jesteś dla mnie czymś obcym i przypadkowym. Nie umiem cię kochać i nawet nie wiem, czy będę umiała.” [Dorota Terakowska, "Ono", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003, s.139] wydaje mi się bardzo nieprawdopodobna. Podobnie jak samotna wyprawa młodej ciężarnej kobiety do kilku miast w poszukiwaniu ojca dziecka.

Może to wszystko by mnie tak nie raziło, gdyby nie ta druga strona książki – boleśnie prawdziwy obraz rzeczywistości w małych polskich miastach. Dla mnie najważniejszą postacią tej książki jest tak naprawdę Teresa – matka Ewy. Wiem, że są na świecie ludzie (i jest ich wielu), którzy we wszystkim widzą tylko problem, którzy nigdy nie są zadowoleni z tego, co mają, którym wydaje się, że gdyby tylko byli bogatsi/piękniejsi/młodsi (niepotrzebne skreślić) to ich życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Na szczęście w moim najbliższym otoczeniu takich osób nie ma. Tym bardziej więc ciekawa była dla mnie Teresa, która właśnie uosabia wszystkie takie cechy. Za swoje nieudane życie obwinia wszystko dokoła, najbardziej marzy o wielkiej wygranej, a póki co o tym, by niczym się nie wyróżniać. Tłamsi indywidualność młodszej córki, żeby nie myślała inaczej niż wszyscy. Największym jej zmartwieniem, jeśli chodzi o ciążę Ewy, jest to, co ludzie powiedzą, a nie, jak córka sobie poradzi. Żyje złudzeniami telewizji i kolorowych magazynów w gorzkim przeświadczeniu, że ten piękny świat nigdy nie stanie się jej udziałem. Sama jest pełna niespełnionych ambicji (głównie finansowych i bytowych), jest również przyczyną, dla której niespełnione pozostają ambicje bliskich jej osób (męża, córek). Jest niezwykle nieszczęśliwą kobietą, która powoli zaczyna zdawać sobie z tego sprawę: „(…) mieliście być inni, lepsi, piękniejsi, ja sama miałam być lepsza i lepiej żyć. Miałam tak wyglądać jak kobiety w kolorowych magazynach. Mój dom miał być taki jak ich domy (…) Mój mąż miał stać we fraku na estradzie i kłaniać się w rytm oklasków, a potem mówić ‘Wszystko, całą karierę zawdzięczam mojej żonie… Oto ona!” Presley mówił tak o swojej Priscilli (…) Nie wyszło. Nic nie wyszło”[s.227, tamże].
Czy Ewa będzie inna? Czy będzie lepszą matką dla swojego dziecka? Czy uda jej się dać mu wolność i nie przenosić na nie swoich niespełnionych ambicji?
A może jednak świat, który zna Ewa i o którym opowiada dziecku jest tak smutny i zły, że nie warto na niego przychodzić? Czy to jest klucz do zrozumienia zakończenia książki? Chyba każdy sam musi sobie wybrać zakończenie.

wtorek, 04 stycznia 2011, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
Gość: literackie_skarby, *.dynamic.chello.pl
2011/01/04 21:12:09
Miałam podobne odczucia czytając tę książkę - fabuła, historia Ewy i jej ciąży wydawała mi się chwilami naciągana, i też największe wrażenie zrobił na mnie obraz jej rodziny, atmosfera panująca w domu, wręcz przerażająca - matka-tyran, która swojego biednego męża zapędziła do pokoiku na piętrze, a z jego fortepianu zrobiła sobie dekoracyjny stolik. Czytałam Ono dość dawno, ale patologię tej rodziny, toksyczne oddziaływanie Teresy zapamiętałam najlepiej, a wątek Ewy i jej dziecka wypadł przy tym trochę blado.

Pozdrawiam :)
-
Gość: , 188.33.39.*
2011/01/05 13:40:17
Dziecko to wielki dar, jestem przeciwna aborcji. Nieważne w jakim wieku dziewczyna zachodzi w ciążę, nie mamy prawa decydować o tym, kto ma żyć a kto umierać. Nie czytałam "Ono", tylko kiedyś przejrzałam i przeczytałam początek. Od razu poczułam taką dziwną atmosferę tej książki - surową, jakbym nagle znalazła się w małym, zamkniętym pomieszczeniu. Takie książki mnie dołują, ale na pewno warto przeczytać, żeby zobaczyć świat z innej perspektywy.

Pozdrawiam :)

przyjemnostki.wordpress.com/
-
2011/01/06 09:05:16
Czytałam tę książkę baaardzo dawno temu, jak miałam może 12-13 lat i kompletnie nic z niej nie pamiętam. Teraz wiem dlaczego. Zdecydowanie nie jest to książka dla małych dziewczynek. Z chęcią do niej wrócę:)
-
Gość: Vika, *.play-internet.pl
2011/09/24 23:05:17
Mam trochę inne odczucie co do naciągania historii i aborcji...
Znam dziewczyny które wycofały się mimo ze już były na fotelu... i chyba powód nie jest ważny, ważne że kolejne życie ma szansę przyjść na świat...
Osobiście książka mi się podobała, ale czytałam ją chyba w niewłaściwym momencie... podobnie jak "Poczwarkę"...
Generalnie książki Terakowskiej są dla mnie bardzo realne... i takie "moje" z różnych względów
Dodatki na bloga