Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Nocna zamieć

Nigdy nie ukrywałam, że jestem większą zwolenniczką północnych, surowych krajobrazów niż gorącego południa. Dlatego już od dawna wiedziałam, że sięgnę po „Nocną zamieć” Johana Theorina, która zbiera wiele pozytywnych recenzji w sieci. Jest to drugi kryminał szwedzkiego pisarza, pierwszy zatytułowany jest „Zmierzch” i również został wydany w Polsce nakładem wydawnictwa Czarne w serii „Ze strachem”. „Nocna zamieć” doskonale spełniła pokładane w niej oczekiwania, dlatego teraz i „Zmierzch” również trafia na moja listę książek do przeczytania (szkoda, że już „wysłałam” list do świętego Mikołaja).

Joakim i Katrin Westinowie przeprowadzają się wraz z dziećmi ze Sztokholmu na malowniczą Olandię – wyspę położoną na Morzu Bałtyckim, do starego drewnianego gospodarstwa. Pragną uciec od dotychczasowego życia w dużym mieście, odremontować stary dom i wynajmować pokoje turystom. Nie wiedzą jednak, że dawna siedziba latarników morskich kryje wiele tajemnic z przeszłości. Kiedy na rodzinę spadnie tragedia, duchy starego domu w Aludden zaczną domagać się ujawnienia, a wraz z nimi rozwiąże się jeszcze kilka innych mrocznych sekretów.
Jednocześnie autor prowadzi jeszcze dwa wątki: początkującej policjantki Tildy, niemogącej się uporać ze swym życiem osobistym i szukającej historii rodzinnej, oraz Henrika, drobnego włamywacza, który wikła się w niewygodny układ. Wszystkie trzy wątki splotą się na koniec w emocjonującym finale.

Jak już wyżej pisałam, „Nocna zamieć” spełniła pokładane w niej oczekiwania, a wręcz musze przyznać, że z spełniła je z nawiązką. Trochę się obawiałam (sądząc po okładce i opisie), że może to być horror z duchami w rolach głównych. Jednak „Nocna zamieć” to przede wszystkim świetny kryminał, ale także powieść psychologiczna z przyprawiającymi o dreszczyk elementami grozy. Postaci są wiarygodne, a emocje, których doświadczają – niepokój, strach, smutek, niezdecydowanie – na tyle prawdziwe, że albo udzielają się czytelnikowi (zwłaszcza niepokój i strach) albo przynajmniej, każdy wie, że w takiej sytuacji czułby to samo. Dla mnie jednak najbardziej przekonywującym bohaterem okazała się Olandia. Choć położona bardzo blisko lądu, jest wyraźnie odrębna. Surowa kraina twardych ludzi – rybaków, latarników, ludzi morza. Ziemia ciężko doświadczana przez morze i naturę, a jednak żyjąca z nimi w swego rodzaju porozumieniu. Groźna, niebezpieczna i piękna. 

Atmosfera napięcia jest wyczuwalna niemal na każdej stronie. I jak to bywa w dobrych książkach czy filmach, nie wynika ona z epatowania czytelnika strasznymi opisami czy wyskakującymi znienacka zjawami, lecz z nieuchwytnego poczucia, że coś wisi w powietrzu, że ktoś tu z nami jest. W książce nieraz jest mowa o duchach, jednak tak naprawdę nigdzie nie jest definitywnie powiedziane, czy te duchy rzeczywiście tam są czy nie – wszystko zależy od wyobraźni czytelnika, jeśli da się wciągnąć w nastrój książki, to z pewnością przejdą mu ciarki po plecach, z drugiej strony racjonalista też nie będzie się miał do czego przyczepić. Lubię takie niedomówienie, lubię, kiedy ja sama jako czytelnik mogę zdecydować, czego się bać. I chociaż wszystkie zagadki rozwiązują się bardzo racjonalnie, duchy wydają się mieć duży wpływ na bohaterów i całą historię. Przyznam szczerze, że gdybym miała czytać tę książkę sama w domu, a co gorsza sama w dużym domu, to chyba bym nosa spod kołdry nie wyściubiła. A przy tym, jak już wcześniej wspomniałam, nie jest to książka straszna, koszmarna czy drastyczna. Dla mnie osobiście – mieszanka idealna.

Szczerze polecam, szczególnie na długie zimowe wieczory.

PS. Ucieszyła mnie informacja, że tak zwany cykl olandzki ma składać się aż z czterech książek. Z niecierpliwością czekam kolejne.

niedziela, 12 grudnia 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
Gość: Dosiak, 193.106.100.*
2010/12/13 05:21:13
Recenzja zachęcająca, chyba rozejrzę się za ta książką :)
-
2010/12/13 07:58:30
Znakomita książka, chociaż nie przepadam za kryminałem ogólnie, to też czekam niecierpliwie na trzecią część kwartetu olandzkiego.
-
Gość: slavkomir, *.ip82146234.host.ukw.edu.pl
2010/12/14 12:59:27
Ja najpierw mam zamiar przeczytać "Zmierzch". Powinien dotrzeć do mnie po świętach. Nie mogę się doczekać, bo to podobny dobry cykl jest.
Dodatki na bloga