Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Kościół dla średnio zaawansowanych

 

To nie pierwsza książka autorstwa Szymona Hołowni, jaką przeczytałam i z pewnością nie ostatnia. Bardzo przemawia do mnie styl autora – czasem na serio, czasem z przymrużeniem oka, zawsze jednak z otwartym umysłem i ciekawymi informacjami. 

„Kościół dla średnio zaawansowanych”, zgodnie ze swym tytułem to książka przybliżająca strukturę, organizację i obrzędy Kościoła Katolickiego osobom, które coś tam już wiedzą, ale chciałyby się dowiedzieć więcej. Książka składa się z haseł ułożonych alfabetycznie – czasem są to hasła ironiczne (przysiad liturgiczny, Matka Boska Elektryczna), czasem intrygujące (niebo zwierząt, noc ducha) czasem poważne (kuria, brewiarz). Bo i sama treść bywa ironiczna (fragmenty hasła „Kurs przedmałżeński” - „Zdaniem wielu [kursy przedmałżeńskie] są równie sensowne, co obowiązkowe kursy BHP”* albo „List pasterski” – „Rodzaj tortur, którymi władze kościelne wypróbowują pokorę i wytrzymałość wiernych”**), intrygująca (fragment o zwątpieniu w Boga, jakiego doświadczyła Matka Teresa) i poważna (hierarchia kościoła). Do tego garść ciekawostek: dlaczego w niektórych parafiach kobiety siadają w ławkach po lewej stronie, a mężczyźni po prawej (w mojej rodzinnej parafii tak było jeszcze do niedawna), czy można odprawić mszę w intencji otrzymania kredytu i wiele innych. Wszystko to razem daje interesującą wiedzę o różnych obszarach wyznania rzymskokatolickiego. Bardzo ciekawa lektura for whom it may concern.

Myślę jednak, że podobna książka, w podobnej formie nie byłaby tak interesująca, gdyby napisał ją ktoś inny. Szymon Hołownia pisze o kościele ze swobodą i bez niepotrzebnego zadęcia, nie epatuje też czytelnika slangiem teologicznym, lecz wszystko przedstawia z punktu widzenia zwykłego świeckiego śmiertelnika, no może trochę lepiej obeznanego w temacie. Dzięki temu nawet osoby, które w dużą dozą sceptycyzmu podchodzą do książek „religijnych”, z zaciekawieniem oddają się takiej lekturze.

* „Kościół dla średnio zaawansowanych” Szymon Hołownia, Znak, 2007, s. 85

** s. 87

piątek, 12 listopada 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
Gość: Futbolowa, *.realestate.net.pl
2010/11/12 10:47:57
Nawet ja - niewierząca - bardzo jestem ciekawa książek pana Hołowni. I tak, jak kocham wiersze księdza Twardowskiego, tak i pewnie styl Hołowni polubię :)
-
isabelle19
2010/11/12 11:21:52
Ja biegnę dziś na poszukiwania książki "Bóg. Życie i twóczość" Hołowni :)
-
Gość: Eireann, *.adsl.inetia.pl
2010/11/12 20:30:17
Kolejna pozytywna opinia; nabieram ochoty na książki Hołowni :)
-
2010/11/13 09:01:16
Hołownie cenię i lubię. Szczególnie jego felietony w Newsweeku. Koścół to dla mnie troche stąpanie po cienkim lodzie. Myślisz, że nawet ateiści mogą pokusić się o lekturę?
-
2010/11/13 12:05:02
Futbolowa chyba po prostu kiedy ktoś pisze dobrze, to każdy temat potrafi przekazać w zachęcający, ale nienachalny sposób.

isabelle też się czaję na tę książkę - chyba wkrótce się skuszę na zakup.

kolmanka jeśli podobają ci się felietony z Newsweeka, to ta książka też powinna, bo wiele haseł powstało właśnie z tych felietonów. Myślę jednak, że dla osób niewierzących chyba ciekawsze byłyby książki traktujące bardziej o wierze niż o kościele - ale nie zamierzam nikogo zniechęcać. Trzeba spróbować, żeby przekonać się osobiście.
Dodatki na bloga