Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Miasto Śniących Książek

Chyba rzeczywiście „piszący” tę książkę Hildegunst Rzeźbiarz Mitów został owładnięty przez Orma, bo nie dość, że książka jest świetna, to jeszcze czytający ją przeżywają takie same reakcje w tych samych miejscach, sądząc po innych recenzjach ;)

A teraz dla tych, którzy niewiele zrozumieli z powyższego zdania, czyli tych którzy książki jeszcze nie czytali.
„Miasto śniących książek” – tytuł i okładka sugerują, że zapowiada się uczta czytelnicza, która zaspokoi każdego biblofila, a tymczasem okazuje się, że głównym bohaterem tej książki i jej narratorem jest… smok. W dodatku smok-pisarz, a raczej smok aspirujący do roli pisarza, gdyż sam jeszcze nic nie napisał. Nie mnie jedną w tym momencie ogarnął sceptycyzm. Nasz smok nazywa się Hildegunst Rzeźbiarz Mitów i pochodzi ze Smoczej Twierdzy. Poznajemy go w chwili, gdy umiera jego ojciec poetycki, czyli osoba odpowiedzialna za duchowy rozwój i literackie ukształtowanie młodego smoka, Dancelot Tokarz Sylab. W spadku, oprócz nieciekawej zdaniem Hildegunsta biblioteczki, nasz bohater otrzymuje tajemniczy rękopis, który okazuje się być najpiękniejszym, najlepszym, najbardziej poruszającym i w ogóle naj fragmentem literackim, jaki kiedykolwiek powstał. Hildegunst wyrusza więc w świat, a konkretnie do Księgogrodu, by odnaleźć autora tego rękopisu. Księgogród, jak sama nazwa wskazuje, jest miastem poświęconym książkom. Niemal na każdej uliczce znajduje się tam antykwariat, w dodatku każdy o innej specjalizacji. Oprócz antykwariatów „w Księgogrodzie istniało ponad sześćset wydawnictw, pięćdziesiąt pięć drukarni, tuzin młynów papierniczych oraz stale rosnąca liczba zakładów zajmujących się wytwarzaniem ołowianych liter drukarskich i czernidła drukarskiego. Były też sklepy oferujące tysiące różnorodnych zakładek do książek i naklejek z nazwiskiem właściciela, kamieniarze specjalizujący się w podpórkach do książek, zakłady stolarskie i meblarskie pełne pulpitów i regałów książkowych. Byli też optycy wytwarzający okulary do czytania i lupy, a na każdym rogu kawiarenki, zwykle z kominkiem i odczytami poetyckimi przez całą dobę.” (s.31)* Musicie przyznać, że dla każdego mola książkowego brzmi niemal jak raj na ziemi. Do tego bliższy opis miasteczka kojarzył mi się z filmową ulicą Pokątną z Harry’ego Pottera. Jakby tego wszystkiego było mało podziemie miasta stanowią katakumby zwane Miastem Śniących Książek, ponieważ znajdują się w nich książki stare i zapomniane. Jednak katakumby to również bardzo niebezpieczne miejsce ze względu na bezwzględnych łowców książek poszukujących najcenniejszych okazów, na niebezpieczne książki (trujące, żywe), różnej maści potwory i wreszcie władcę podziemia – Króla Cieni. Nie muszę chyba dodawać, że to właśnie do katakumb zawiedzie naszego bohatera poszukiwanie autora rękopisu.
Nie jestem fanką literatury fantasy i bardzo rzadko po nią sięgam, jednak pomimo początkowego sceptycyzmu (smoki i inne dziwne stwory) szybko dałam się ponieść nurtowi wyobraźni Waltera Moersa. A jest ona doprawdy bogata i niezwykła. Wszystkie opisy są bardzo plastyczne, a wyobraźnię czytelnika wspomagają dodatkowo ilustracje i czcionki.
Krótko mówiąc, ta książka to czytelnicza przygoda, żywa, barwna i porywająca. Wbrew początkowym obawom, zupełnie nie żałuję tej lektury, a wręcz zamierzam sięgnąć po więcej książek tego autora.
W tym miejscu chciałabym też zwrócić uwagę na tłumaczkę, panią Katarzynę Benę. Będąc sama tłumaczką doskonale rozumiem, z jakimi trudnościami przyszło się jej zmagać. Tym bardziej więc jestem pełna podziwu dla jej kreatywności. Moim faworytem, jeśli chodzi o polską nazwę stworów zamieszkujących Księgogród, są Przeraźnice.
Zatem jeszcze raz podsumowując, polecam wszystkim tę książkę. Nie dajcie się zwieść pozorom, odrzućcie uprzedzenia i dajcie się porwać opowieści.

* "Miasto Śniących Książek", Walter Moers, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2006

niedziela, 05 września 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
Gość: Ania, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/05 18:10:36
Witam serdecznie. ^^
Ucieszyłam się ogromnie, kiedy dostrzegłam pojawienie się recenzji tej książki, ponieważ, choć sama również nie przepadam za fantastyką, ta akurat należy do moich ulubionych. Ach, ileż emocji one we mnie wyzwoliła i jakie cudowne obrazy odmalowała w mojej wyobraźni! Miałam wrażenie, że mogłabym ją czytać wciąż i wciąż, aż sama się sobie dziwiłam. : ) Tak, jest naprawdę niesamowita. Z lekkim sercem mogę polecić także pozostałe książki tego autora, ponieważ porywają równie mocno.

Dziękuję i pozdrawiam ciepło. ^^
-
Gość: bursztynowa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/05 20:43:02
Twoja recenzja brzmi bardzo kusząco. Choć za fantasy nie przepadam, może faktycznie warto tym razem odrzucić uprzedzenia. Jeśli tylko dostanę ją w bibliotece... Pozdrawiam.
PS. Kiedy ona została wydana?
-
Gość: kasjeusz, *.chello.pl
2010/09/06 18:50:40
Najlepszy w tej powieści jest język, zabawa słowami. I aluzje literackie. ;) Z radością dostrzegłam kolejną recenzję, parę dni temu trafiłam na inną - dobrze, że do "Miasta..." przybywają następni turyści. ;)
Pozdrawiam,
kasjeusz
-
odcien-purpury
2010/09/07 14:17:39
A ja właśnie ostatnio zrobiłam sobie powrót do fantasy, więc miło będzie się zapoznać z "Miastem Śniących Książek" :)
-
maioofka
2010/09/14 18:29:01
Mnie by nawet nie trzeba przekonywać specjalnie, ale ta książka jest niedostępna! Mam nadzieję, że gdzieś napotkam ją, zapomnianą i czekającą, w antykwariacie :)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/15 09:21:38
a mi sie tak spodobała recenzja, że poszłam do biblioteki i wypożyczyłam sobie książkę, zaraz siadam do czytania ;)
-
Gość: Futbolowa, *.realestate.net.pl
2010/09/17 02:08:50
Ależ okładka! Już dla niej samej chciałabym tę książkę :)
-
weisse_taube
2010/10/19 13:19:00
Prawda że rewelacyjne? :) W moim prywatnym rankingu bardzo poważna kandydatka do książki roku :)
Dodatki na bloga