Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Na jednej linie

„Na jednej linie” to wspomnienia najwybitniejszej polskiej alpinistki Wandy Rutkiewicz. Wspomnienia zaczynają się od czasów licealnych i pierwszych prób wspinaczkowych na skałkach w Górach Sokolich, potem opowiadają o zdobywaniu uprawnień taternickich, pierwszych wyprawach alpejskich, wyprawach w góry w Norwegii, na Kaukaz i wreszcie o zdobywaniu najwyższego szczytu świata.
Jednak te wspomnienia nie tylko zapis wypraw górskich to przede wszystkim opis zmagań z samą sobą, z innymi ludźmi, z przeciwnościami losu.
Z samą sobą, bo w górach człowiek jest właściwie zdany tylko na siebie, ktoś inny może wspomóc dobrym słowem, może zmobilizować do większego wysiłku, ale tylko ty sam możesz z siebie tę siłę do dalszej drogi i dalszej walki wykrzesać. Trzeba tu również dopisać zmagania z własnym organizmem, nieraz osłabionym chorobą czy kontuzją. Wreszcie zmagania ze swoją ambicją, którą nieraz za sprawą zdrowego rozsądku albo po prostu innych ludzi, trzeba odłożyć na bok.
Drugi aspekt to zmagania z innymi ludźmi. Alpinizm to sport indywidualny, taki, w którym, jak wcześniej napisałam, każdy na własną rękę zmaga się ze zdobywaną górą i ze sobą samym. Dlatego kiedy na większe wyprawy organizuje się cały zespół trudno jest nieraz uczestnikom dogadać się ze sobą. Wanda Rutkiewicz miała okazję kilkukrotnie być kierownikiem lub współkierownikiem takiej wyprawy:
„Chcieli, by w górach obowiązywały takie same reguły społeczne, jak na dole – demokracja, poszanowanie form dialogu władzy ze społeczeństwem, istnienie opozycji, pełna informacja, jawność oraz niezmienność decyzji i ustaleń. I to niezależnie od zmieniających się okoliczności. (…) Akcja górska przebiega w warunkach zagrożenia i kierownik jest odpowiedzialny za życie uczestników. Stąd z założenia w klasycznym modelu wyprawy kierownik ma taką władzę, jaką ma przywódca każdej zagrożonej społeczności. Większą niż w czasie pokoju” (s. 113)*
Jednak nie wszyscy potrafili zaakceptować taki stan rzeczy, a nieukrywana niechęć i ataki osobiste ani nie wpływały dobrze na atmosferę w zespole ani nie ułatwiały prowadzenia wyprawy.
Na koniec bardzo prozaiczne zmagania – zmagania ze sprzętem. Dziś kiedy w każdym niemal centrum handlowym możemy się zaopatrzyć w sprzęt sportowy, a bardziej specjalistyczne rzeczy zamówić w Internecie choćby z drugiego krańca świata, nie zdajemy sobie sprawy, że jeszcze 20-30 lat temu skompletowanie sprzętu i odzieży na wyprawę wysokogórską to były prawdziwe akrobacje:
„Przygotowanie sprzętu dla wyprawy… Niestety nie polega ono na pójściu do sklepu , wybraniu odpowiedniego sprzętu i zapłaceniu. (…) Szycia śpiworów i kurtek, spodni puchowych i „nóg słonia” uczymy rzemieślnicze spółdzielnie we Wrocławiu. (…)Przy plecakach potrzebne są klamerki. Okazało się, że klamerki do plandek na samochody ciężarowe znakomicie nadają się i do naszych celów, z kolei duralowe nosiłki do plecaków i worów transportowych wykonały dla nas zakłady produkujące z potrzebnego nam aluminium anteny telewizyjne.” (s.76)*
Ten zapis zmagania się z przeciwnościami losu i z konfliktami wewnątrz grupy czyni tę książkę bardzo ciekawą i pouczającą lekturą nie tylko dla osób zainteresowanych górami i alpinizmem. Polecam!

*”Na jednej linie” Wanda Rutkiewicz, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1986

sobota, 28 sierpnia 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
2lewastrona
2010/08/29 16:28:28
ciesze sie ze sobie to kupiłam. ksiazki zwiazane z górami i alpinizmem to dla mnie coś fantastycznego.
-
anhelli-anhelli
2010/08/29 19:18:48
Tę książkę koniecznie muszę przeczytać. Dużo i często myślę o Wandzi :(

Pozdrawiam serdecznie :)
Dodatki na bloga