Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Jerzy Giedroyc. Do Polski ze snu.

Nie wiem, od czego zacząć recenzję tej książki, tyle chciałabym o niej powiedzieć. Może zacznę od końca, od cytatu z ostatniej strony: „Dla wielu ludzi jego poglądy będą odskocznią do przemyśleń (Adam Walicki)” (s.574). Mnie przy tej książce towarzyszyło wiele przemyśleń. Poza tym, że doskonale odnalazłam się w poglądach prezentowanych przez Jerzego Giedroyca i „Kulturę”, to dodatkowo wiele uwag okazało się zaskakująco trafnych w obliczu tego, co dzisiaj najczęściej widzimy w serwisach informacyjnych:

„Umrą obwieszeni krzyżykami, ale nie pojmą ani jednego zdania z Ewangelii. (Marian Pankowski)” (s.344)

Kiedy zaczynałam lekturę tej książki o Jerzym Giedroycu wiedziałam tylko tyle, że był polskim dziennikarzem na emigracji w Paryżu i tworzył czasopismo „Kultura”. Sięgnęłam więc po tę książkę, by swoją wiedzę na ten temat poszerzyć. Okazało się, że dowiedziałam się o wiele więcej niż oczekiwałam. Chociaż książka nosi tytuł „Jerzy Giedroyc”, bohaterów ma więcej. Poznajemy szereg postaci związanych blisko z „Kulturą” – Juliusza Mieroszewskiego „Londyńczyka”, Zofię i Zygmunta Hertzów, Józefa Czapskiego, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego,  Czesława Miłosza, Witolda Gombrowicza, Adama Michnika, Agnieszkę Osiecką i wielu, wielu innych. Każdej z tych postaci autorka poświęca sporo miejsca, w zależności oczywiście, od stopnia zażyłości z Redaktorem i „Kulturą” – najbliższych współpracowników, takich jak Mieroszewski, Zofia Hertz, czy Czapski, poznajemy tak dokładnie jak samego Giedroyca, a może nawet lepiej (zważywszy na skryty charakter Redaktora). Można więc powiedzieć, że bohaterem książki nie jest sam Giedroyc, ale cała „Kultura”. Jednak i to nie jest do końca prawdą, ponieważ przedstawienie historii „Kultury” jest doskonałym pretekstem do przedstawienia historii Polski. W szkole historia najnowsza jest traktowana po macoszemu (przynajmniej u mnie tak było) – do 1945 roku wszystko jest omawiane dokładnie, natomiast czasy od końca II wojny światowej przedstawiane są bardzo skrótowo, tak że w zasadzie zna się tylko najważniejsze daty, ale nie wie się wiele o przyczynach i reakcjach związanych z tymi wydarzeniami. Dla mnie książka Magdaleny Grochowskiej tę lukę zapełniła. Pokazała przede wszystkim rozdźwięk pomiędzy Polakami w Polsce (PRL), a Polakami na emigracji, a także rozdźwięk między emigracją londyńską a paryską. Działacze emigracyjni (szczególnie ci urzędujący w Londynie) pozostawali bardzo radykalni w moralnej ocenie zachowań rodaków, którzy pozostali w ojczyźnie. Szczególnie krytykowali każdy przejaw godzenia się z rzeczywistością i współdziałania z władzami.

„Ówczesne credo ‘Kultury’ formułuje Londyńczyk w tekście Karty na stół w styczniowym numerze z 1956 roku: ‘Czy nam, którzy chleba wolności mamy do syta, wolno ze wzgardą odrzucać pół kromki w imieniu tych, którzy w ogóle tego chleba nie mają?’” (s.300).

Mieroszewski stwierdził również, że „domaganie się rzeczy w danej historycznej sytuacji nieosiągalnych nie jest dowodem niezłomności, tylko zwyczajna głupota”. (s. 140).

Stanowisko w stosunku do oportunizmu Polaków, którzy nie wyjechali jest tylko jedną z wielu kości niezgody zarówno między obiema emigracjami, jak również między emigracją a rodakami w kraju. Inne to akceptacja porządku pojałtańskiego, stosunek do roli Kościoła Katolickiego, uznanie 1989 roku. Zrozumienie tych różnych opinii i stanowisk, pozwala zrozumieć wiele dzisiejszych animozji (ja na przykład długo nie rozumiałam, dlaczego Adam Michnik, który przecież działał w opozycji, teraz ustawiany jest w jednym szeregu z komunistami).

Podczas lektury zadziwia niezwykła dalekowzroczność Jerzego Giedroyca. Podam tylko kilka przykładów:

„(…) niepodległość Ukrainy naddnieprzańskiej jest zgodna  jest zgodna z polska racją stanu. W razie konfliktu z Rosją o naszym powodzeniu będzie decydować w dużym stopniu to, czy Ukraińcy są naszymi sprzymierzeńcami” (s. 53) – lata trzydzieste.

„Wszystko to razem wygląda bardzo niedobrze, i coraz wyraźniej rysuje się na horyzoncie nawrót do ciemnogrodu, gdzie Polską będzie rządzić radio <>, Wrzodak no i Wałęsa”  (s. 256) – 1996 rok.

„Nieunikniony jest rozpad Związku Sowieckiego (…). Niezawisła Ukraina jako bufor dla niepodległej Polski. Usamodzielnienie się republik sowieckich. Polacy wolni od paternalistycznego stosunku do wschodnich sąsiadów i od kompleksu rosyjskiego. Powstanie jakiś rodzaj wspólnoty europejskiej.” (s.133).

Drugą rzeczą, która zaskakuje w trakcie lektury jest lekkość, z jaką autorka prowadzi czytelnika przez te wszystkie zagadnienia. Przyznam się, że sięgając po tę pozycję, spodziewałam się, że będzie nudna, w tym sensie, że od nadmiaru faktów będzie się ją po prostu źle i ciężko czytało – nic z tych rzeczy. Książkę czyta się wybornie, wciąga, informację przedstawiane są ciekawie, bogato okraszone cytatami. Zasadniczo historia życia i działalności Jerzego Giedroyca i „Kultury” przedstawiona jest w porządku chronologicznym, choć autorka w miarę potrzeb płynnie przeskakuje czasem wiele lat w przód, by dokończyć dany wątek. Jest to trzecia pozycja nominowana w tym roku do Nike, którą przeczytałam (poprzednie to „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Tokarczuk i „Nocni wędrowcy” Jagielskiego), i muszę przyznać, że z tych trzech najlepsza. Będę jej szczerze kibicować w ubieganiu się o to wyróżnienie, bo mam nadzieję, że dzięki niemu stanie się sięgnie po nią więcej osób.

*wszystkie cytaty z: „Jerzy Giedroyc. Do Polski ze snu.” Magdalena Grochowska, Świat Książki, Warszawa 2009

niedziela, 15 sierpnia 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
Gość: Futbolowa, *.realestate.net.pl
2010/08/15 23:57:01
To jednak nie jest książka dla mnie. Na pewno jest ciekawa i dająca szersze spojrzenie na wiele spraw, ale i tak wiem, że by mnie nie zainteresowała...
-
2010/08/17 15:41:52
dobraksiazka.net
Dodatki na bloga