Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Koralina

„Koralina” to moje pierwsze spotkanie z Neilem Gaimanem, „tym panem od cudownej domowej biblioteczki”. Spotkanie niezwykle udane! Zaczęłam czytać „Koralinę” przed snem, tylko parę kartek, żeby zobaczyć, czy fajne. Po tych paru kartkach okazało się, że jestem na 60 stronie, a ponieważ cała książeczka ma ich zaledwie 160 to już nie opłacało się odkładać J Tym bardziej, że lektura przednia!
Oczywiście jest to książka napisana z myślą o młodych czytelnikach i trzeba mieć to na uwadze. Mimo to nawet dorosły czytelnik może czerpać prawdziwą przyjemność z czytania tej książeczki. 

Koralina wraz z rodzicami wprowadza się do nowego domu. Dziewczynka ma żywe usposobienie i jest niezwykle ciekawa świata, jednak zapracowani rodzice nie mogą poświęcić jej wystarczająco dużo uwagi. Koralina zatem sama eksploruje nowe kąty, poznając sąsiadów i zakamarki domu. Odkrywa przy tym drzwi donikąd – 
„- Dokąd prowadzą te drzwi? - spytała matkę.
- Donikąd, kochanie.
- Dokądś muszą.
Matka potrząsnęła głową.
- Spójrz - powiedziała.
Wyciągnęła rękę i z górnej framugi kuchennej zdjęła pęk kluczy. Przejrzała je uważnie i wybrała najstarszy, największy, najczarniejszy, najbardziej zardzewiały. Razem ruszyły do salonu. Matka przekręciła klucz w zamku.
Drzwi otwarły się szeroko.
Matka miała rację, drzwi prowadziły donikąd. Za nimi widniała ceglana ściana.”
[„Koralina”, Neil Gaiman, tlum. Paulina Braiter Wyd: MAG 2003]
Jednak któregoś deszczowego popołudnia okazuje się, że te drzwi jednak dokądś prowadzą. Do dziwnego miejsca, w którym niby wszystko jest takie samo, a jednak inne. Jest mama i jest tata, są sąsiedzi i ich zwierzątka – jednak wszyscy są jacyś inni, a przede wszystkim chcą zatrzymać Koralinę w swoim świecie. W tym celu porywają jej prawdziwych rodziców. Koralina z pomocą zaprzyjaźnionego czarnego kota musi ich uwolnić, żeby nie dać się unicestwić Drugiej Matce.

Neil Gaiman świetnie potrafi budować nastrój książki - wystarczy jedno słowo, jedno określenie żeby zasiać niepokój w czytelniku. Niby jest to książka dla dzieci, niby baśń, niby wiadomo, że skończy się dobrze, ale mrok i groza czai się w każdym zakamarku. Chyba właśnie to mnie najbardziej ujęło – że nie jest wcale cukierkowa historyjka dla dzieci.
Czytałam sporo opinii osób, którym „Koralina” nie przypadła do gustu, a wręcz zniechęciła do dalszego konktaktu z Gaimanem - u mnie wprost przeciwnie, już byłam w bibliotece w poszukiwaniu kolejnych tytułów, ale akurat wszystko wypożyczone. A może wy mi polecicie po którą książkę Gaimana teraz sięgnąć?


czwartek, 22 lipca 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku

    Dorota Masłowska – enfant terrible polskiej literatury. Jedni uwielbiają, drudzy kręcą nosem. Mój dotychczasowy kontakt z jej twórczością nie pozwolił mi

  • Niedziela, która zdarzyła się w środę

    Tak się niecodziennie zdarzyło, że jednocześnie czytałam dwie książki tego samego autora. Na czytniku mam zaczęty „Gottland”, a ostatnio z bibliotek

  • Na wschód od Edenu

    I czemu ja się znowu dziwię? Sięgam po książkę uznaną za wielkie dzieło literackie, a czuję się, jakbym odkryła Amerykę: „Wow! Ta książka jest super. Bier

Komentarze
Gość: Aria, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/22 16:11:35
Widziałam film. Słyszałam opinie, zachwyty. Ale dopiero po Twojej recenzji naprawdę chcę przeczytać tę książkę! a ten cytat odrzwiach prowadzących donikąd sam w sobie jest mega zachętą.

Pozdrawiam serdecznie!
-
Gość: virgo, *.suwalki.vectranet.pl
2010/07/22 19:40:34
Ja od siebie mogę polecić jeszcze 'Księgę cmentarną' i 'Nigdziebądzia' :). Książki Gaimana mają swój klimat :). Pozdr.!
-
Gość: Futbolowa, *.realestate.net.pl
2010/07/23 12:11:16
Mnie średnio podeszła, choć teraz obawiam się, że mogłam być uprzedzona po filmie, który widziałam z 60 razy i mi zbrzydł...
-
Gość: K., *.chello.pl
2010/07/23 12:30:42
Zdecydowanie "Nigdziebądź". Najlepsza książka tego autora.
-
anhelli-anhelli
2010/07/23 17:38:15
Jeśli chodzi o "Nigdziebądź" to tylko pod tym warunkiem, jeśli masz ochotę na coś mrocznego... A jeśli wolisz coś baśniowego, to polecam "Gwiezdny Pył". ;)

Pozdrawiam serdecznie :)
-
lilybeth
2010/07/23 20:08:25
Mnie Koralina zachwyciła, czytałam ją dobrych kilka lat temu. Ekranizacja też bardzo mi się podobała, chociaż troszkę się różni. Mimo zachwytu jakoś nie sięgałam więcej po Gaimana, chociaż polecam ekranizację "Gwiezdnego pyłu" - po prostu bajeczna :)
-
maioofka
2010/07/28 18:03:50
Czytałam kilka lat temu i w pamięci pozostał mi głównie kot. Lubię, gdy te zwierzaki odgrywają jakąś rolę w fabule, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy będzie to demoniczny kocur czy tajemniczy opiekun ;)
-
ysabellmoebius
2010/07/30 01:15:12
Po "Koralinie" guziki już nigdy nie będą takie same...

Nie ubóstwiam Gaimana jak niektórzy, ale cenię go za świetne pomysły i "obrazową" wyobraźnię. Trochę w nim widać scenarzystę (komiksowego najbardziej) - pomysły ma genialne, z ich opisywaniem radzi sobie nieco gorzej.

Najbardziej zauważałam to w "Nigdziebądź", które jest naprawdę niesamowite fabularnie, a literacko takie sobie, ale i tak zdecydowanie warto. "Gwiezdny pył" lubię raczej mniej, bo chociaż zabawa z baśniami jest w nim przecudna, a język powieści już dużo lepszy, to książka nie przemówiła do mnie tak jak "Nigdziebądź" i "Amerykańscy bogowie". A co do tych ostatnich, to chyba właśnie tę książkę polecam Ci najbardziej. "Amerykańscy bogowie" są według mnie naprawdę niesamowici, a i warsztat pisarski autor miał już przy nich lepszy. Warto też sięgnąć do któregoś z tomów opowiadań. Teksty w nich są tak różne, że chyba każdy znajdzie coś dla siebie.

Jedyne czego Ci zdecydowanie nie polecam na początek to "Chłopaki Anansiego", bo książka ta rozwija wątki z "Amerykańskich bogów" i bez ich znajomości jest zdecydowanie gorsza (zresztą ze znajomością też nie jest genialna...).

Pozdrawiam.
-
Gość: mary, *.rev.inds.pl
2010/08/01 17:11:51
cudna książka :)
-
Gość: Uczeć Czarnoksiężnika, 212.244.27.*
2010/08/18 10:22:20
Mam na półce niemal wszystko Gaimana, co ukazało się w Polsce. Zacząłem przygodę z autorem od pewnej wakacyjnej rozmowy z dwójką znajomych. Bardzo zachęcająco mówili o książkach Neila Gaimana, więc jak wróciłem do domu poszedłem od razu do biblioteki. Mieli tylko Amerykańskich bogów i Dobry Omen. Od tego zacząłem. Zgadzam się z powyższą opinią, że Amerykańcy bogowie są niesamowici. Książka jest poważniejsza niż większość dzieł Gaimana, jednak widać w niej to samo pióro, ten sam sposób prowadzenia narracji, wszystko co z Gaimana najlepsze.
Więc jeśli ktoś mnie pyta - co czytać Gaimana? Odpowiadam: wszystko. :) Moje ulubione to: Amerykańscy bogowie, Nigdziebądź, Gwiezdny Pył. Ale Koralina, Chłopaki Anansiego, Księga Cmentarna także są warte lektury.
Dodatki na bloga