Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Wroniec

„Wroniec” to bardzo subiektywne wspomnienie stanu wojennego opisane przez Jacka Dukaja. Autor w chwili wprowadzenia stanu wojennego miał 7 lat, podobnie jak główny bohater książki Adaś. Teraz napisał mroczną bajkę, pełną strasznych stworów, gęstej atmosfery i niebezpiecznych przygód – bajkę o stanie wojennym.


Mały Adaś mieszka w jednym z wielkich szarych bloków w dużym mieście razem z małą siostrzyczką, rodzicami, babcią i wujkiem. Pewnego dnia (tego, kiedy w telewizji nie było Teleranka) chłopiec zachorował i kiedy spał zmęczony chorobą przyśnił mu się straszny, bardzo realistyczny sen. Otóż do mieszkania chłopca wpadł wielki, czarny Wroniec, który porwał tatę Adasia i ciężko ranił mamę. Chłopiec w towarzystwie sąsiada pana Betona (który „temi ręcami” wyrabiał tysiąc procent normy) wyrusza w niebezpieczną misję, aby uwolnić tatę z rąk Wrońca. Na ich drodze stają Milipanci, Szpicle, Podwójni, Bubeki, MOMO, metalowe Suki i Złomot. Do pomocy mają zaś Pozycjonistów, Opornych (w tym naj-naj-najoporniejszego Elektryka) i Amerykę. Miasto, po którym porusza się chłopiec, jest niebezpiecznie (szczególnie po godzinie Kruka, kiedy to siedzące na drutach Kruki zlatują się na ludzi nie mających przepustki i wydziobują im oczy) i ponure. Chodzą po nim wyprani z kolorów ludzie, którzy zapuszczają korzenie w kolejkach (dosłownie - buty wrastają im w ziemię).


Świat PRL za czasów stanu wojennego widziany oczami małego chłopca jest groźny, pełen niebezpieczeństw i industrialnych potworów – takich jak wielkie blaszane psy z reflektorami zamiast oczu (Suki MOMO) czy ogromna maszyna z mnóstwem rąk (?), w których trzyma pały (Złomot). Nastrój książki wspaniale tworzą też fantastyczne ilustracje autorstwa Jakuba Jabłońskiego – rzeczywiście obrazki jak z dziecięcego koszmaru – jestem pewna, że gdybym była małym dzieckiem, to bym się bardzo ich bała. Nawet teraz budzą we mnie niepokój. Czytałam, że Jakub Jabłoński pracuje nad animowanym filmem o powstaniu warszawskim „Hardkor 44”. Już po pierwszych szkicach widzę, że z wielką chęcią go obejrzę.


Wracając do książki, jej dodatkowym smaczkiem jest język, jakim posługuje się autor. Z jednej strony partyjna nowomowa, z drugiej strony poprzekręcane dziecięce słowa. Podwójni agenci, którzy wszystko mówią podwójnie, podwójnie. Pan Beton, który „temi ręcami”. Szpicle z wielkimi szpicami na głowie. Oporni z opornikami wpiętymi w marynarki. Dukaj traktuje język jak materię plastyczną, którą formuje na różne sposoby, by uzyskać pożądany efekt. Bardzo przypadła mi do gustu ta zabawa językiem.


„Wroniec” to bajka dla dzieci, ale chyba dla takich, jak ja, które już są duże, ale które nie przeżyły stanu wojennego i, szczerze mówiąc, niewiele o nim wiedzą (bo w szkole nauka historii kończy się zawsze na II wojnie światowej, a w małych miejscowościach w rodzinach nie ma szczególnych doświadczeń związanych ze stanem wojennym).

PS. Link do strony powieści "Wroniec".

piątek, 04 czerwca 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
anhelli-anhelli
2010/06/09 10:47:47
Słyszałam bardzo wiele różnych opinii o tej książce, ale jakoś nie wierzę w żadną z nich. Na razie nie mam nastroju na tę książkę, co oczywiście nie znaczy, że gdybym natknęła się na nią w bibliotece to bym odłożyła ją z powrotem na półkę. Myślę, że można dzięki niej spojrzeć z dystansu na pewne trudne w naszej historii tematy. Podobnie przecież było z komiksami o Powstaniu Warszawskim, etc... W każdym razie nie zniechęciłaś mnie, wręcz przeciwnie :)

Pozdrawiam słonecznie :)
-
julia.ultramaryna
2010/06/13 15:28:32
Bardzo różnie piszą o "Wrońcu". Mnie się podobał. Ciekawe spojrzenie na historię, książka pomysłowa i niezwykła. No i do tego świetne ilustracje.

Pozdrawiam!
Dodatki na bloga