Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Nocni wędrowcy

Postanowiłam pozostać tematycznie w jednym rejonie świata, więc sięgnęłam po książkę Wojciecha Jagielskiego „Nocni wędrowcy” – reportaż, który jest nominowany do tegorocznej literackiej nagrody Nike.

Wojciech Jagielski podróżuje po Ugandzie i życie tego kraju próbuje nam przybliżyć, a także wyprowadzić nas, czytelników, poza krąg stereotypowych skojarzeń. Mnie, osobiście, Uganda kojarzyła się, jak pewnie wielu innym osobom, z postacią Idiego Amina, zbrodniczego dyktatora, o którym opowiadał film „Ostatni król Szkocji” z 2006 roku (za niezwykle przekonującą rolę Idiego Amina Forest Whitaker otrzymał Oscara) nakręcony na podstawie książki Gilesa Fodena. Wojciech Jagielski zwraca uwagę, że takie jednoznaczne skojarzenia są dla Ugandy bardzo krzywdzące.

„-Koniecznie o tym napisz. No i nie zapomnij wspomnieć choć słowem o Aminie – przekonywał mnie poprzedniego wieczoru dyżurny redaktor. – Ludzie pamiętają go i chcą o tym czytać.

(…) Pomyślałem, że muszę zapytać Emmy’ego albo Pike’a, czy ugandyjskiemu dziennikarzowi wysłanemu do Niemiec, by relacjonował wybory do Bundestagu, dyżurny redaktor też przypomina, by nie zapomniał wspomnieć o Adolfie Hitlerze.” (s. 209)

Reportaż Jagielskiego opowiada o Ugandzie gnębionej wojną partyzancką, prowadzoną przez fanatyczną Bożą Armię dowodzoną przez Josepha Kony’ego.

Tytułowi „nocni wędrowcy” to dzieci, które nocami przychodzą do miasta Gulu z sąsiednich wiosek. Przychodzą tam, ponieważ nocą w mieście jest bezpieczniej niż we wsi. Miasto jest chronione przez wojsko, więc nie wtargną do niego partyzanci i nie porwą dzieci, którymi zasilają swoje szeregi. Bo tak właśnie działa partyzantka Josepha Kony’ego – porywają dzieci w wieku od około 8 do 12 lat, aby zastraszaniem i brutalnością odrzeć ich z dzieciństwa i zrobić z nich bezwzględnych morderców. Tym bardziej bezwzględnych, że dziecko w wieku około 10 lat jeszcze nie ma na tyle wykształconej własnej moralności, by zdecydowanie odróżniać dobro od zła. Dzięki temu partyzanci Bożej Armii budzą wielki strach wśród ludności - dorośli ludzie boją się dzieci, które zmuszane do zabijania własnych rodziców lub własnego rodzeństwa, nie mają żadnych skrupułów ani żadnych wyrzutów sumienia.

Wyrzuty zaczynają się dopiero, kiedy takie dziecko wraca z lasu do normalnego życia, tak jak w sytuacji 9-letni Samuel, który powoli odkrywa przed reporterem swoją dramatyczną historię.

Bardzo podobało mi się w tej książce przełamywanie stereotypowych sposobów myślenia. Europejskich sposobów myślenia. Na przykład w sprawie Josepha Kony’ego, który ścigany jest listem gończym Międzynarodowego Trybunału Karnego, a którego lud Aczoli gotów jest przyjąć w swoje szeregi i wybaczyć mu przewiny wódz Aczolich mówi:

„Powiadają, że chcemy ocalić zbrodniarza przed karą, że puszczając w niepamięć całe zło, jakie wyrządził, zachęcimy tylko innych, by zrobili to samo – dodał wódz Lugai. – A co by było, gdyby Kony został aresztowany i osadzony w więzieniu w Amsterdamie czy Sztokholmie? Czy po dwudziestu latach w buszu wygodna cela z telewizorem, dobre posiłki, bezpieczeństwo i wygoda stanowiłyby dlań tak wielką uciążliwość? I jaką korzyść mieliby z tego nasi ludzie? Joseph Kony toczy wojnę na naszej ziemi i to Aczoli są jej ofiarą. Dlatego uważam, że powinno się nam pozwolić przesądzić o winie i karze według naszych praw”. (s. 312)

To naprawdę wartościowa pozycja, dla wszystkich, którzy chcą lepiej nie tylko Ugandę i nie tylko Afrykę, ale po prostu świat i ludzi. Kolejna książka, która pokazuje jak przez lupę jakiś mało znany kawałek świata. Dopisuję sobie do listy inną książkę tego autora „Wieże z kamienia”, opowiadające o wojnie w Czeczenii.

środa, 30 czerwca 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
anhelli-anhelli
2010/07/01 18:41:09
Mnie również zaintrygowała ta książka. Opierając się na twojej pozytywnej recenzji, poszukam jej i przyjrzę się jej z bliska.
Ps: Widzę, żeś zasmakowała w Safak :) Miłej lektury ;)

Pozdrawiam serdecznie :)
-
Gość: Futbolowa, *.realestate.net.pl
2010/07/02 13:22:38
Dziękuję za polecenie. Nie słyszałam dotąd o tej pozycji, ale zainteresowałaś mnie. Poznawanie odległych rejonów za pośrednictwem lektury jest tym, co naprawdę lubię :)
Dodatki na bloga