Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Przejażdżka po Rosji


Rosja to kraj dość tajemniczy i przez to pociągający. Z jednej strony marzę o podróży koleją transsyberyjską, o spacerze nad Newą, podziwianiu zbiorów Ermitażu, z drugiej strony jednak mam w głowie słowa mojego taty: „Tyle jest pięknych miejsc na świecie, a przy tym bezpieczniejszych niż Rosja”. Chyba taki ambiwalentny stosunek do Rosji ma wiele osób – z jednej strony piękne zabytki, ogromna przestrzeń, romantyczna dusza; z drugiej strony – polityka imperialna, wojny na południowych granicach, zamachy…

„Przejażdżka po Rosji” nie staje po żadnej ze stron, nie wpisuje się w żadną z tych skrajność, a pokazuje Rosję taką jaka jest naprawdę. Choć autorem jest Andrzej Wróblewski, prawdziwym bohaterem książki jest Marek Z., polski biznesmen, który prowadził z Rosją interesy w latach 90. „Przejażdżka po Rosji” to właśnie zapis jego różnych przygód i wrażeń związanych z robieniem interesów na Wschodzie. Właściwie o tym jest cała książka – o poszczególnych interesach, jakie główny bohater załatwiał w Rosji, a ich zakres był bardzo rozległy: od kawioru przez komputery i drewno po instrumenty muzyczne Musze przyznać, że spodziewałam się książki bardziej krajoznawczej, tymczasem tu mamy głównie opis przeróżnych dziwnych interesów, suto zakropionych wódką i wspartych plikami dolarów..

Nie chcę przez to powiedzieć, że ta książka mi się nie podobała. Jest napisana lekkim językiem i czyta się ją bardzo przyjemnie. Tylko miałam wrażenie, że po jakimś czasie chodzi o wszystko to samo – komu, ile i czego należy wręczyć, żeby cokolwiek załatwić w myśl zasady „kto nie posmaruje, ten nie pojedzie”. Dowiedziałam się z tej książki, że aby radzić sobie w Rosji trzeba mieć dużo pieniędzy, dużo tupetu, dużo cierpliwości i mocną głowę (a, kobiety mają jeszcze jeden „atut”…. ).

Niemniej jednak sam główny bohater świetnie odnajduje się w tej rzeczywistości i mimo, że jego przejścia chwilami mroziły krew w żyłach (podróż w luku technicznych starego samolotu, opuszczenie pociągu do Rosji w szczerym polu) i nie raz i nie dwa stracił pieniądze, pozostaje pod urokiem Rosji i ciągle tam wraca. Ja bym nie wracała. Ale przecież od tego są książki, żeby poczuć, jak to jest być kimś innym i przeżyć czyjeś przygody w bezpiecznym domowym zaciszu.

Ach, zapomniałabym napisać o szacie graficznej książki, która bardzo mi się podobała. Książka jest ilustrowana zdjęciami z różnych zakątków Rosji, na każdej kartce na dole przy numerze strony jest jakiś wzór nawiązujący do tradycyjnych rosyjskich zdobień (w każdym rozdziale inny), oprócz tego czasami tam, gdzie nie ma żadnych zdjęć, tekst jest opatrzony małym zdjęciem jakiegoś medalu czy innego odznaczenia. Również industrialna czcionka oraz czerwona kolorystyka dobrze utrzymują klimat całej książki. Moim zdaniem, szata graficzna na szóstkę.

niedziela, 09 maja 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
Gość: Futbolowa, *.realestate.net.pl
2010/05/09 22:54:40
W takim razie najbardziej zainteresowała mnie wspomniana szata graficzna. Bardzo chciałabym to wydanie zobaczyć :)
Co do książki... Tematyka nie odpowiada mi całkowicie, ale plusem jest tu sama Rosja, którą doceniłam, odkąd jestem Postcrosserką. Niemniej, raczej nie sięgnę. A jak już, to tylko żeby "pooglądać" :)
-
maioofka
2010/05/11 14:44:53
Planowałam sięgnąć po "Przejażdżkę...", ale sądziłam że to taki bardziej krajoznawczy opis wędrówek po tym dziwnym kraju, a nie jakieś biznesy. Teraz chyba się poważnie zastanowię zanim kupię.
-
Gość: Eireann, *.adsl.inetia.pl
2010/05/11 21:00:16
Dysponuję starym wydaniem, bez zdjęć (szkoda!), które przeczytałam kilka lat temu, około dziesięciu. I pamiętam, że świetnie się bawiłam śledząc perypetie opowiadającego.
-
anhelli-anhelli
2010/05/16 15:29:58
A ja słyszałam gdzieś ostatnio, że kolej transsyberyjska jest w trakcie zamykania... Że ten szlak będzie wycofany. Hm... Oczywiście mogę się mylić, ale gdzieś przeczytałam taki news, jeśli już tego nie zrobiono, to wkrótce. Osobiście też chciałabym się nią przejechać, ale jako żem ciepłolubne zwierzę, jest raczej mało prawdopodobne, że kiedyś się skuszę :) Widzę, że czytasz Larssona... U mnie ciągle go nie ma, co w danej chwili służy mi za doskonałą wymówkę, aby znowu się zań nie zabierać...

Pozdrawiam serdecznie
:)
-
2010/05/16 18:39:46
Szkoda by było jak by zamknęli trasę transsyberyjską - zawsze chciałam się "bujnąć" nad Bajkał :) W lecie chyba wcale nie jest tak zimno, bo ta trasa nie idzie samą północą, a na Syberii wbrew pozorom potrafi być latem bardzo ciepło.
Co do Larssona, właśnie dorwałam w bibliotece ostatni tom, czaiłam się od paru miesięcy. Czytam już tydzień tylko dlatego, że zwyczajnie nie mam kiedy - gdybym miała czas to chyba 2 dni i przeczytane, bo bardzo wciąga :)
-
anhelli-anhelli
2010/05/17 12:48:16
A ja wciąż mam mieszane uczucia do tego pana... Kiedy jakiś czas temu zaczęłam czytać pierwszą część, niezbyt mnie wciągnęło, ba, wręcz znudziło i zdenerwowało. Więc dlaczego tak wszyscy chwalą? Może to kwestia upodobań... Ale coś mi mówi, że powinnam przynajmniej jeszcze raz spróbować. Ulissesa też pokochałam dopiero za trzecim razem :)
Na Syberii upał?? Hm... Ciekawe... Dobrze wiedzieć :) Ale i tak wolę zachód, a nie wschód.

Pozdrawiam serdecznie :)
Dodatki na bloga