Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Aniołowie dnia powszedniego

Rzadko sięgam po literaturę czeską. Wstyd się przyznać, ale nie czytałam ani Hrabala ani „Wojaka Szwejka”. Po książkę „Aniołowie dnia powszedniego” sięgnęłam zupełnym przypadkiem, „buszując” w bibliotece w regałach krajów literacko mało dla mnie znanych. Przyznam, że nastrojowa okładka i opis zachęciły mnie do sięgnięcia po tę pozycję.

Michal Viewegh to współczesny czeski pisarz i publicysta, jeden z najpopularniejszych pisarzy w Czechach. Podobno ze względu na styl bywa porównywany do Jerzego Pilcha (trudno mi to ocenić, bo nie znam na tyle twórczości żadnego z nich).

„Aniołowie dnia powszedniego” to książka o śmierci, takie memento mori. Poznajemy czwórkę aniołów: Jofaniela, Hachamela, Nith-Haiah i Ilmuth. Nie są to stereotypowi aniołowie – nie mają skrzydeł, sami nie są pewni Boga, są bardzo ludzcy, odczuwają negatywne emocje takie jak irytacja czy przygnębienie. Mają też zadanie do wykonania – dopilnować aby ostatnie godziny życia tych, którzy wkrótce się z nim rozstaną, były wartościowe i w miarę możliwości nadały sens życiu. „Czasem zastanawiam się nad tym, kto wybiera ową garstkę szczęśliwców, którzy w ostatnich chwilach życia mogą cieszyć się a naszej przychylności. Czy to naprawdę Bóg? Czy może komicja kwalifikacyjna ONZ? Nasze drobne anielskie przejawy życzliwości wydaja mi się trochę przypadkowe” [s.9].

.Poznajemy trzy osoby, których losy splatają się w trakcie powieści. Są to młoda wdowa Estera, która powoli otrząsa się po ciężkiej chorobie i śmierci swojego męża, Karel instruktor nauki jazdy, spokojny, trochę wręcz zahukany człowiek, który nigdy nie usłyszał od żony słów „kocham cię” oraz Zdenek, planujący samobójstwo po tym, jak opuściła go żona z dwójką dzieci. Akcja opowieści trwa jeden dzień, pod koniec którego los tych trzech osób łączy się ze sobą. Każdemu z nich towarzyszą anioły, które starają się w tych ostatnich godzinach naprawić relacje między tymi bohaterami i ich bliskimi. „Nie wolno nam myśleć, że możemy zmieniać bieg rzeczy. Drobne życzliwości to wszystko, na co nas stać (…) Siły dobra są ograniczone” [s.64] Czytelnik patrzy na wszystko z perspektywy aniołów, wie, że za kilka godzin ci ludzie będą martwi. Jaki ma sens robienie zakupów spożywczych na kilka godzin przed śmiercią? Po co sprzeczać się z mężem o drobiazgi, jeśli już go więcej nie zobaczymy? Dlaczego odwoływać kolację u rodziców, która okaże się ostatnią szansą na spotkanie z ojcem? Oni tego nie wiedzą. My wiemy, ale czy na pewno? Wiemy tylko jako czytelnicy, nie wiemy zaś jeśli chodzi o nas samych. Sam autor napisał o tej książce, że opowiada ona „o nas wszystkich, których czas został dawno odmierzony, a mimo to zachowujemy się, jakbyśmy mieli żyć tu wiecznie” [z okładki]. Myślę, że lepszego komentarza nie sposób napisać.  Na koniec jeszcze tylko jeden cytat: „Tak często roztrząsane Boże miłosierdzie polega przede wszystkim na tym, że utrzymuje kilka miliardów ludzi w absolutnej nieświadomości: pozwala im w spokoju robić zakupy, kłócić się z żoną, zakładać stronnictwa polityczne albo grać w bowling. Jeżeli Bóg istnieje, jest litościwy; naprawdę okrutny Bóg pozwoliłby ludziom przejrzeć” [s.130].

A zatem carpe diem!

poniedziałek, 31 maja 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
Gość: Moreni, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/05/31 22:27:49
Widzę, że Tobie ta książka przypadła do gustu tak samo, jak mnie. Nawet cytaty zapisałyśmy te same.:)
-
Gość: Futbolowa, *.realestate.net.pl
2010/06/03 00:21:34
Jeszcze nigdy nie zetknęłam się z literaturą tego kraju, ale zamierzam kiedyś zabrać się za książki z interesujących zakątków świata i literatura czeska również znajdzie tam swoje miejsce :)
-
maioofka
2010/06/03 13:18:23
Tego autora czytałam "Powieść dla kobiet" (szaleństwa nie było, za to moją siostrę zachwyciła), a na półce czeka jeszcze "Zapisywacze ojcowskiej miłości". Jeśli druga okaże się lepsza (a wszelkie oceny i recenzje to zapowiadają) to sięgnę również po "Anioły..." - w przeciwnym razie, dam sobie spokój z tym autorem ;)
-
Gość: papryka, *.tpn.ceron.pl
2010/09/12 21:19:29
Znam tego autora wszystkie pozycję. Stwierdzam, że im nowsza książka tym słabsza. Moja przygoda rozpoczęła się od książki "Cudowne lata pod psem" najlepsza a potem byli "Wycieczkowicze"- ubawiłam się do łez:)) Potem inne. Gdy już zaczęłam tracić w wiarę w dobre książki tego autora trafiłam na "Zapisywaczy ojcowskiej miłości wiara powróciła. Szkoda, że tylko na chwilę ponieważ Aniołowie... już znów są słabiutkie:(( Przynajmniej w porównaniu z wcześniejszymi pozycjami. Z czeskiej prozy polecam jeszcze pana Skvoreckiego no i rzecz jasna Kunderę:)
Dodatki na bloga