Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Zawieście czerwone latarnie

Dopiero co pisałam o tym, że dzięki prowadzeniu bloga nie porzucam książek w połowie. A tu, masz ci los ;)
Niestety „Zawieście czerwone latarnie” porzuciłam mniej więcej z połowie i bez żalu oddałam do biblioteki. Z tego zbioru trzech opowiadań przeczytałam zatem tylko jedno, tytułowe, i o nim napiszę. 
„Zawieście czerwone latarnie” to historia kobiet w Japonii na początku XX wieku (około lat 20.). Poznajmy młodą dziewczynę Lotus, która wychodzi za mąż za bogatego Chena i zostaje jego czwartą żoną. Opowiadanie pokazuje relacje między kobietami muszącymi walczyć o swoją pozycję zarówno w oczach męża, jak i w oczach całego domu, w tym także służby. Mnie jednak to opowiadanie nie porwało. Może nie jestem przyzwyczajona do tej formy literackiej i wszystko wydawało mi się nakreślone zbyt płasko i zbyt pobieżnie. Żadna z postaci nie wzbudziła mojej sympatii, żadne działania ani zachowania nie wzbudziły emocji, nie czułam żadnego napięcia między postaciami. Trochę mnie to dziwi zważywszy na wiele entuzjastycznych recenzji, które czytałam. Może po prostu książka nie trafiła na dobry dla siebie moment.
Kolejne opowiadanie „1934 przemija” czytałam już bardzo pobieżnie, bo mrugał do mnie kusząco z półki stosik dnioksiążkowy ;) I właśnie na rzecz tych nowych książek, porzuciłam Su Tonga. Ciekawa jestem jednak filmu „Zawieście czerwone latarnie”, bo słyszałam że jest lepszy niż książka (a to rzadko się zdarza).

piątek, 30 kwietnia 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku

    Dorota Masłowska – enfant terrible polskiej literatury. Jedni uwielbiają, drudzy kręcą nosem. Mój dotychczasowy kontakt z jej twórczością nie pozwolił mi

  • Niedziela, która zdarzyła się w środę

    Tak się niecodziennie zdarzyło, że jednocześnie czytałam dwie książki tego samego autora. Na czytniku mam zaczęty „Gottland”, a ostatnio z bibliotek

  • Na wschód od Edenu

    I czemu ja się znowu dziwię? Sięgam po książkę uznaną za wielkie dzieło literackie, a czuję się, jakbym odkryła Amerykę: „Wow! Ta książka jest super. Bier

Komentarze
jolantachrostowskasufa
2010/04/30 12:05:02
Ja byłam zauroczona filmem. Nie sądziłam, że książka rozczarowuje. A to mnie zaintrygowałaś.
-
2010/04/30 12:14:44
ten film jest jednym z moich najukochańszych i na pewno uplasowałby się w pierwszej dziesiątce. Dałabym wiele za dvd, ale jak dotąd nie mogłam znaleźć. Teraz wydają trochę staroci, moze powinnam wznowic poszukiwania. Zaintrygowałaś mnie tym, że twoim zdaniem książka do nieczego. Będę musiała wejrzeć w temat. Wcześniej się nie interesowałam tym, czy ten film na podstawie opowiadania/powieści, czy nie. Nie wiedziałam, że jest taka.
-
anhelli-anhelli
2010/04/30 17:55:59
Czy ja wiem, czy lepszy? Na pewno obrazowy ;]

Pozdrawiam serdecznie :)
-
Gość: Klarka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/09 21:52:03
Książki nie czytałam, film mnie zaciekawił i obejrzałam do końca z przyjemnością
Dodatki na bloga