Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

W pierścieniu ognia

Poszłam za ciosem i od razu po skończeniu „Igrzysk śmierci” zabrałam się za drugą część. Recenzja będzie więc krótsza, bo właściwie niemal wszystko, co napisałam o „Igrzyskach śmierci” odnosi się również do „W pierścieniu ognia”. Jest wartka akcja, niespodziewane jej zwroty i rosnące napięcie (przyznam się, że śniły mi się takie głodowe igrzyska, brr…).

Fabuła polega na tym, że zwycięzcy Głodowych Igrzysk z pierwszego tomu tradycyjnie objeżdżają cały kraj, składając wizytę w każdym dystrykcie. Okazuje się, że w niektórych dystryktach ludzi zaczynają myśleć o powstaniu przeciwko Kapitolowi.

Spodziewałam się, że druga część będzie właśnie dotyczyła takiego powstania, jednak chyba trzeba z tym poczekać do części trzeciej (której jeszcze nie ma, po angielsku ukaże się dopiero w sierpniu). Nie mogę napisać dokładnie, co dzieje się w „W pierścieniu ognia”, żeby nie psuć nikomu radości z czytania i śledzenia zwrotów akcji. Jednak mogę napisać, że jest trochę wtórna w stosunku do pierwszej części (kto przeczytał, ten wie ;)). Jednak w przeciwieństwie do I części, kończy się w emocjonującym momencie, zostawiając czytelnika w zawieszeniu.

I tu nasuwają mi się skojarzenia z różnymi innymi seriami takimi jak nawet Harry Potter czy Millenium – w każdej z tych serii pierwszy tom (lub pierwsze 3 w HP) kończy się definitywnie. Chodzi mi o to, że tocząca się akcja dobiega końca, więc książka się kończy. Jakby dopiero przy drugiej książce autor dochodził do wniosku, że warto by napisać więcej, że to powinna być seria, że może być hit, i dopiero wtedy rozciąga kolejna akcję na więcej niż jeden tom, rozbudzając tym samym apetyt na kolejna część (chociaż przyznam, że nie przeczytałam jeszcze „Zamku z piasku, który runął”, choć pierwsze dwa tomy czytałam jesienią). Szkoda, że trzecia część jest dopiero „w produkcji”, bo pewnie zanim się pojawi to już trochę zapomnę i treść i te emocje.

Swoją drogą, ciekawa jestem, kwestią jak długiego czasu jest powstanie filmu na motywach tych książek…?

sobota, 24 kwietnia 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
anhelli-anhelli
2010/04/25 18:41:25
Wydaje mi się, że nie powinno się przenosić na ekran wszystkich książek... Wielki ekran w niektórych wypadkach zabija wszelką magię.

Pozdrawiam serdecznie :)
Dodatki na bloga