Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Świat według Clarksona

 

Tadam! Wracam do świata żywych, a konkretnie do świata blogerów książkowych. Powinnam teraz napisać coś w stylu, że miałam ciężki okres, dużo pracy itp. itd., ale niestety nic z tego. Nie wiem, co mi się nie stało, ale nie chciało mi się szczególnie czytać. Trochę mnie zdemotywowała rosnąca w zastraszającym tempie lista książek „do przeczytania” i stosik półkowy, który obecnie liczy pozycji 7. W tej drugiej sprawie podjęłam pewne kroki, polegające na tym, że nie wypożyczam na razie nic z biblioteki i staram się nie kupować żadnych książek (no, dzisiaj kupiłam „Dumę i uprzedzenie” po angielsku. Aha, no i przewodniki turystyczne się nie liczą, prawda?).

I musze też przyznać, że pewien udział w tym moim zastoju czytelniczym miała ta właśnie książka, którą dzisiaj skończyłam, czyli „Świat według Clarksona”. Od razu spieszę wyjaśnić, że nie chodzi mi o to, że jest nudna i kiepska, bo wcale nie jest. Chodzi o to, że jest to zbiór felietonów. To znaczy, że kiedy tylko zaczynam się wciągać, wątek się kończy. I dopóki czytam to jest ok, ale kiedy odłożę, to potem nie mam szczególnej motywacji, by sięgnąć po nią znowu. Dlatego tyle mi to zajęło. Poza tym czytałam książkę w oryginale, więc szczególną uwagę zwracałam na język, wynotowując sobie co ciekawsze sformułowania.

Jednak ogólnie rzecz biorąc jestem z tej lektury zadowolona. Nie miałam wcześniej żadnej styczności z Jeremym Clarksonem – owszem wiedziałam, kto zacz, ale nie oglądałam jego programów telewizyjnych, ani nie czytałam żadnych jego książek/felietonów. Trochę nawet sceptycznie podchodziłam do tej lektury, bo oprócz powszechnych zachwytów, czytałam też kilka recenzji, które studziły entuzjazm. Do mnie jednak Clarkson trafił - przemawia do mnie jego styl i bawi mnie jego cyniczne poczucie humoru. Często nie mogłam powstrzymać uśmiechu, a czasem nawet wybuchu śmiechu na niektóre jego uwagi – może i niepoprawne politycznie, ale naprawdę ta „poprawność polityczna” dochodzi nieraz do takiego stopnia, że jedynym wyjściem pozostaje żart.

poniedziałek, 01 marca 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
2010/03/01 22:15:35
lubię Clarksona, chociaż zdecydowanie wolę go czytać (może dlatego, że uwielbiam felietony) niż oglądac.
-
m.tucha
2010/03/04 23:20:04
Lubię gościa, za poczucie humoru, czasami przegina, ale można mu to wybaczyć :)
Ta jego ostatnia książka, to także zbiór felietonów, jak przeczytałam o życiu damskiej torebki to prawie ryczałam ze śmiechu:)
Pozdrawiam!
Dodatki na bloga