Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Monopol na zbawienie

„Monopol na zbawienie” Szymona Hołowni to książka (wydana wraz z grą w stylu popularnego Monopoly), która skupia się na wierze chrześcijańskiej, a konkretnie katolickiej. Książka ma bardzo przystępną formę – jej główna część składa się z 36 pytań, na które pewnie można natknąć się na polach planszy (nie wiem, bo kupiłam samą książkę, bez gry). Na każde z tych pytań są 3 odpowiedzi abc, a po nich wyjaśnienie nie tylko dlaczego „a” a nie „b” ale też oferujące szeroki kontekst całego zagadnienia.

Myślę że wbrew temu, co głosi okładka z tyłu, nie jest to książka dla wszystkich. Wydaje mi się, że osoby niewierzące i niezainteresowane religią jako taką (albo osoby wierzące, a też niezainteresowane) nie byłyby skłonne przeczytać 450 stron na temat religii katolickiej. Choć może się mylę…

Jeśli chodzi o mnie, książka do mnie trafiła – lubię wiedzieć więcej, a mam poczucie, że na temat własnej wiary wiem niewiele. Zwłaszcza, że książka obfituje w informacje i ciekawostki dotyczące na przykład historii Kościoła, rytuałów i obrzędów. Przy tym wszystko to jest podane dość „bezboleśnie”. Pewnie dużo osób wie, czego można się spodziewać po Szymonie Hołowni. Ja nie wiedziałam, bo szczerze mówiąc, nigdy nie oglądałam żadnego programu z jego udziałem (nawet „Mam talent”). Dzięki temu, że autor jest młodym człowiekiem, żyjącym tu i teraz, nie odnosi się wrażenia, że ktokolwiek próbuje nas pouczać. Szymon Hołownia prezentuje bardzo zdroworozsądkowe podejście do wiary i Kościoła, na przykład przy okazji omawiania najbardziej kontrowersyjnych zagadnień (np. zapłodnienia in vitro) nie opowiada się kategorycznie po stronie przeciwników, bo uważa, że są takie sytuacje w życiu, których nie da się jasno skategoryzować. Oczywiście nie jest to też jakaś liberalna wizja Kościoła, ale po prostu ludzka – czego często nie widać w szumie debat medialnych a czasami nawet w samych kościołach.

Nieraz jednak styl autora bardzo mnie drażnił – chodzi o miejsca, w których odnosząc się do osób/zjawisk/działań pozostających w sprzeczności z nauką Kościoła, używał pejoratywnych określeń, np. „durne harce” w odniesieniu do jakichś praktyk satanistycznych. Nie żebym broniła satanistów, ale przymiotnik „durny” w poważnej, publicystycznej książce trochę mnie razi. Takich miejsc było w książce kilka.

Mimo to, ogólnie rzecz biorąc, książka bardzo mi się podobała, tym bardziej że chyba po prostu trafiła w dobry czas. Dała mi dużo do myślenia i na pewno będę do niej często wracać.

wtorek, 09 lutego 2010, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
2010/02/09 15:44:35
Miałam ją kupić narzeczonemu na urodziny, ponieważ jest ateistą a już niedługo odbędzie się nasz kościelny ślub, ale jednak widzę , że raczej ta książka go nie nawróci:)
-
impressje
2010/02/09 16:47:58
Ugiął się pod presją rodziny? Dla mnie (też ateistki) żadne sakramenty nie wchodzą w grę, o ile mam być w zgodzie sama ze sobą.
-
anhelli-anhelli
2010/02/10 12:03:57
"Durne harce"?? Ojj, obraziłyby się wszystkie czarownice świata, gdyby ich coroczne rytuały beltanowskie zostały tak określone. Ale na poważnie, każdy ma prawo pisać na każdy dowolny temat, bo też i czytelników jest od groma. Jedni - młodsi, starsi - zechcą dowiedzieć się czegoś nowego albo sprawdzić jak wiele wiedzą. Wolna wola. Słusznie czynisz, że podążasz za swoim sumieniem, chcesz się wzbogacać... to jedno, bez względu na fakt, że sama jestem przeciwniczką kościoła jako instytucji, czyni Ciebie w moim oczach bardzo interesującą osobą, mam nadzieję że szczerą. Nie ma nic gorszego na świecie niż hipokryzja. Wielki plus ode mnie.

pozdrawiam serdecznie :)
Dodatki na bloga