Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Złodziejka książek

Główną bohaterką książki jest 10-letnia Liesel, którą biologiczna matka zmuszona jest oddać na wychowanie obcym ludziom (ojciec Liesel był komunistą, co w faszystowskich Niemczech sprowadzało niebezpieczeństwo na całą rodzinę). Liesel trafia do małżeństwa Hubermannów - opryskliwej Rosy i dobrodusznego Hansa, z którym od razu nawiązuje nić porozumienia. Obserwujemy, jak Liesel radzi sobie w nowej sytuacji – w nowej rodzinie, szkole, na nowym podwórku; poznajemy jej najbliższych przyjaciół, wśród których znajduje się uroczy i na zabój w niej zakochany Rudy oraz Maks – Żyd, którego Hubermannowie będą ukrywać w piwnicy.
Po tylu superlatywach, które napisano o tej książce, trudno napisać coś odkrywczego. Z całą pewnością jest to poruszająca książka o przyjaźni, odpowiedzialności, lojalności i człowieczeństwie. Czytałam, że jest to książka o Holokauście – jednak tak naprawdę dla mnie jest to głównie książka o życiu przeciętnych obywateli niemieckich w czasach III Rzeszy – pokazuje, że społeczeństwo niemieckie wcale nie było takie jednorodne, jak zwykliśmy sądzić, że i wśród Niemców były osoby, dla których ważniejsze od lojalności wobec fürhera była lojalność wobec bliźniego, nawet jeśli był Żydem. Może brzmi to banalnie, ale chyba często nie uświadamiamy sobie tego faktu, wrzucając wszystkich do jednego worka. Na tym chyba polega uniwersalizm tej książki – choć akcja dzieje się w okolicach Monachium i jej bohaterami są Niemcy, tak naprawdę mogłaby dotyczyć również innych narodów. Bo nawet w Niemczech w czasach wojny dzieci głodowały, bo jedzenie było reglamentowane, nie można było spać spokojnie z obawy przed nalotami, nie można było swobodnie wyrażać swoich opinii, bo panowała jedyna słuszna prawda, nie wiadomo było, czy któregoś dnia ktoś bliski nie zostanie powołany na wojnę i już nie wróci. Zusak próbuje nam powiedzieć, że nieważne, czy ktoś był Niemcem, Polakiem, Anglikiem czy Żydem – ludzkie cierpienie liczy się jednakowo. I ludzkie dusze są jednakowe dla Śmierci, która (który?) jest narratorem całej tej historii.
Szczerze mówiąc, choć doceniam tę książkę i mnie także głęboko poruszyła, nie do końca podzielam cały ten zachwyt, który stał się jej udziałem. Chyba muszę przestać czytać recenzje przed rozpoczęciem lektury, bo potem mam zbyt wygórowane oczekiwania i książka, która w rzeczywistości jest bardzo dobra traci na tym, że nie spełniła pokładanych w niej nadziei na wybitne arcydzieło.

PS. Dzisiaj skończyłam 3 tom „Cichego Donu” – już coraz bliżej końca  :)

niedziela, 22 listopada 2009, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku

    Dorota Masłowska – enfant terrible polskiej literatury. Jedni uwielbiają, drudzy kręcą nosem. Mój dotychczasowy kontakt z jej twórczością nie pozwolił mi

  • Niedziela, która zdarzyła się w środę

    Tak się niecodziennie zdarzyło, że jednocześnie czytałam dwie książki tego samego autora. Na czytniku mam zaczęty „Gottland”, a ostatnio z bibliotek

  • Na wschód od Edenu

    I czemu ja się znowu dziwię? Sięgam po książkę uznaną za wielkie dzieło literackie, a czuję się, jakbym odkryła Amerykę: „Wow! Ta książka jest super. Bier

Komentarze
2009/11/22 20:01:29
też się zastanawiam czytać recenzje czytelników czy nie , jak nie czytam bywa że natrafiam na niezłego gniota a jak czytam , no cóż różnie to bywa przecież to jest odbór subiektywny ale jak miło kiedy jest zbieżny z moim :)
złodziejka czeka w kolejce :) , trochę poczeka , może zapomne o moich oczekiwaniach
i....... pozdrawiam
-
2009/11/22 22:50:17
Nie miałam pojęcia, że książka ma taką tematykę. Zawsze myślałam, że to coś ala " Trzynasta opowieść"...
-
claudete
2009/11/22 23:12:29
Bardzo podobne odczucia jak Ty miałam podczas lektury "Chłopca w pasiastej piżamie". I chociaż zapewne tamta książka ukazuje zupełnie inny problem, powiedziałabym nawet inny świat, to widać, że tamta straszna wojna dotykała wszystkich. Holocaust zaś był dramatem nie tylko Żydów, ale też innych narodowości. W tym, co ciekawe, Niemców.

Jeśli natomiast chodzi o oczekiwania to ja zawsze przed przeczytaniem książki przeglądam choćby recenzje. Nastawiam się dzięki temu w odpowiedni sposób, czasami obniżam oczekiawnia i zwykle się nie rozczarowuję.
-
anhelli-anhelli
2009/11/23 10:02:35
Ja jednak nie mogę się przemóc do tej książki, może ze względu na osobiste, złe wspomnienia i skojarzenia z tematyką, której dotyczy. Zgodzić się jednak muszę z tym, że cierpienie winno się mierzyć inną miarką niż to, jakiego ktoś jest pochodzenia. Owszem, ból i tragedia drugiej nie równa, ale któż z nas jest bez winy..?

pozdrawiam serdecznie :)
-
arieen
2009/11/24 12:14:14
Ta książka jest... inna, niepodobna od dotychczas mi znanych powieści o 2 wojnie światowej. Przede wszystkim mniej dosadna: nie znajdziemy w niej opisów obozów, Zusak nie epatuje obrazami okrucieństwa wojny etc. W porównaniu z innymi pozycjami o tej tematyce jego "Złodziejka książek" jest wręcz... sielska. Co nie znaczy, że jest zła, wręcz przeciwnie. Nie wstrząsa, ale porusza, w czym nie mały wkład ma pewnie łagodna, poetycka narracja Śmierci.
Dodatki na bloga