|
Blog > Komentarze do wpisu
UsprawiedliwienieClevera zapytała poniżej, co tam z tym "Cichym Donem", więc postanowiłam się usprawiedliwić, bo rzeczywiście książka "wisi" na marginesie już z dwa miesiące... Są tego dwie przyczyny:
1) czasami przydługie opisy wojny i rewolucji mnie męczą i na chwilę zniechęcają, wtedy sięgam po inne książki i z chwili robi się dłuższa chwila itd.
2) co rusz znajduję u Was jakieś świetne recenzje kolejnych książek, więc gdy tylko natknę się na którąś w bibliotece, biorę póki jest :) No i daję jej priorytet, bo często są to książki cieszące się dużą popularnością, a jeśli chodzi o "Cichy Don" to nie sądzę, żeby ustawiały się po niego kolejki, więc bez skrupułów go przedłużam.
Na pocieszenie wszystkich żądnych wrażeń z epopei kozackiej dodam, że jestem w połowie tomu trzeciego (z czterech), więc już bliżej niż dalej. W tym roku skończę ;) wtorek, 17 listopada 2009, kot_kreskowy84
Komentarze
abiela
2009/11/17 13:22:21
U mnie "Cichy Don" ze stosu okiem łypie ale jakoś odsuwam i odsuwam... Podoba Ci się?
2009/11/17 14:06:23
Generalnie mi sie podoba - nie brnę w książki, które mi się nie podobają, więc skoro jestem już w trzecim tomie, to jest OK :)
2009/11/17 17:01:45
Wiele lat temu czytałam tę książkę, w zupełnie różnych okolicznościach przyrody, jako nastolatka, zbuntowana i tuż przed maturą, w stanie wojennym i pamiętam , że mimo wielu gestów obrzydzenia na wieść, że ją czytam nie uległam otoczeniu i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Chociaż przyznaję, że jak się skończy taką kolubrynę, to człowiek odczuwa też coś na kształt dumy i ulgi, że wytrwał i zaliczył. Książka pochodziła z biblioteki, była stareńka, wydanie " Czytelnika" ze słusznych lat pięćdziesiątych. Oglądałam też film radziecki, ekranizację tegoż i mam ją nadal w pamięci, pomimo wielu kolorowych i atrakcyjnych obejrzanych później. Szkoda, że nie ma kanału, który by przypominał wielkie filmy radzieckie, epickie i pamiętne, dla mojego pokolenia jeszcze osiągalne, choć często znienawidzone i skutecznie obrzydzane, dzisiaj wspominane z sentymentem i podziwem, jak choćby "Lecą żurawie", ze wspaniałą Tatianą Samojłową, czy nowszy, Klimowa "Idź i patrz". Czasy mamy teraz inne, warto się pochylić nad rosyjską ale i radziecką literaturą, z perspektywy przemian spojrzeć wyrozumiale, Nie tylko na wielką literaturę rosyjską, ale i tą późniejszą; nie cała była kiepska i propagandowa. Zresztą jej siła rażenia nadal robi wrażenie, jak np. wiersze rewolucyjne Majakowskiego, a u nas Broniewskiego. Trochę się rozgadałam, proszę mi wybaczyć. To dlatego, że niedawno wpadły mi w ręce stare książki, z likwidowanego prywatnego księgozbioru, nikomu już niepotrzebne. Zaczęłam się doszukiwać nazwisk, które odchodzą w przeszłość, do lamusa historii, robią miejsce innym, bardziej na czasie. A mega powieść Szołochowa? Niedawno, po długiej przerwie wróciłam doń (nie mylić z Donem...), znowu w starym wydaniu... Wciąż mnie zachwyca.
2009/11/17 17:12:46
To moje zapytanie jest spowodowane ciekawością jak odebrałabym ją dzisiaj, ponieważ czytałam ją mając 14 lat i właściwie pamiętam, że interesował mnie wątek miłosny, którego tam za wiele nie było. czekam wiec na wrażenia.:)
|
|