Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

O kotach

Co za fajna książka! Naprawdę czytając delektowałam się opowieścią snutą przez Lessing. Z góry chcę jednak uprzedzić wszystkich, którzy spodziewają się jakiejś słodkiej historii o koteczkach, że się rozczarują. Autorka opisuje w książce swoje doświadczenia z różnymi kotami, które pojawiły się w jej życiu. Pojawiły się i odeszły – sporo tu wzruszających, ale też smutnych albo wręcz przerażających fragmentów. Życie, również kocie, nie jest usłane różami. Szczególnie początek książki, w którym autorka wspomina swoje dzieciństwo/młodość spędzone na farmie w Afryce obfituje w sceny, które co wrażliwszego czytelnika mogłyby skłonić do zarzucenia lektury. Ogólnie stosunek autorki do kotów, choć bardzo życzliwy, odbiega od stereotypu miłośnika kotów, który pozwala swoim podopiecznym na wszystko, zagłaskuje, przekarmia itp. Autorka wnikliwie obserwuje swoje zwierzaki, próbuje zgłębić ich psychikę, dopowiada znaczenia do poszczególnych zachowań, spojrzeń, dźwięków. Okazuje się przy tym, że każdy w swoim kocie może zobaczyć coś innego.
To nie jest książka-poradnik, ani to nie jest książka pochwalna o wyższości kotów nad innymi stworzeniami. Jest to świetna książka obyczajowa o wspólnym życiu człowieka i kota, ze szczególnym uwzględnieniem tego ostatniego.
Cieszę się, że trafiłam na tę książkę - lubię styl, jakim pisze Doris Lessing – prosty, chwilami nawet surowy, ale wzbudzający zaskakująco silne emocje.
Najchętniej sypnęłabym teraz cytatami, które bardzo mi przypadły do gustu, ale nie chcę psuć innym przyjemności z odkrywania tej lektury, poza tym chyba musiałabym przepisać z pół książki. Więc może tylko tyle:

„Otworzyłam kuchenne drzwi; wszedł. Zapowiedziałam mu, że może używać tego i tylko tego krzesła, nie wolno mu żądać niczego więcej. Wdrapał się na wskazane miejsce i leżał tam, nie spuszczając ze mnie wzroku. Miał minę kogoś, kto wie, że musi wykorzystać jak najlepiej dar losu, zanim mu go odbiorą.” ["O kotach" D. Lessing, Prószyński i S-ka 2008, s.144]

„Malec, którego przypili w trakcie zabawy z dala od kuwety, wydaje dziki wrzask. Próbuje przyjąć właściwą pozycję, ale znów miauczy; to nie to miejsce! Czarna pędzi na ratunek i zagania kociaka do kuwety. Mały biegnie tam, miaucząc, czasem popuszczając po drodze, i wreszcie jest! Co za ulga! Mama siedzi obok, wydając czułe pomruki. Ach, jaki ze mnie grzeczny, czyściutki kiciuś!" [tamże, s.121-122]

Bardzo polecam wszystkim, nie tylko tym, którzy mają koty.

czwartek, 05 listopada 2009, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
Gość: Omir, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/08 21:41:26
cześć! koty - uwielbiam! fajnie wiedzieć co czytać:) czytam teraz dla rozrywki Cycerona Roberta Harrisa (i bardziej już 'zawodowo' przygotowuję kolejne publikacje o poezji Krzysztofa Szymoniaka, Amira Ora, Tadeusza Strimmera i in.). Zapraszam Ciebie do lektury mojego eseju o francuskich listach Josepha Conrada na www.zeszytypoetyckie.pl/krytyka/275-francuskie-listy-josepha-conrada, Omir S.
-
weisse_taube
2009/11/15 12:34:03
No prawda, że fajne? Bardzo się cieszę, że tak Ci się podobało :) Bardzo miło wspominam tę książeczkę. Jakbyś trafiła na coś równie ciekawego o kotach, to daj proszę znać! :)
-
2009/11/16 14:21:46
A czytałaś "Pieśń Łowcy" - Tada Williamsa??

pozdrawiam serdecznie :)
www.anhelli-anhelli.blogspot.com
-
Gość: Agatoris, *.inowroclaw.mm.pl
2010/02/04 19:50:24
Owszem, książka fajna, ale dopiero po tych przerażających fragmentach, o których wspominasz. Ja przez nie zamierzałam zaprzestać dalszej lektury. Doczytałam i było warto :)
Dodatki na bloga