Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Maria Antonina

Coraz bardziej żałuję, że ominęło mnie wyzwanie historyczne. Co sięgnę po jakąś książkę z listy tego wyzwania, to się okazuje, że bardzo mi się podoba. Tak było z „Kochanicami króla” i tak jest z „Marią Antoniną”. Wbrew pozorom uważam, że historyczne książki są pasjonujące (oczywiście o ile są dobrze napisane) i szkoda, że nie wpadły mi w ręce jeszcze w czasie szkoły – na pewno łatwiej przyswajałabym historię w takiej postaci.

Stefan Zweig opowiada historię życia Marii Antoniny, królowej Francji, która zginęła na gilotynie podczas Rewolucji Francuskiej. Opowiada ją w taki sposób, że rzuca zupełnie nowe światło na tę postać znaną z podręczników jako lekkomyślna, żeby nie powiedzieć głupia, osoba zajęta wyłącznie zabawą i wydawaniem pieniędzy, której wystawny tryb życia przyczynił się do wybuchu Rewolucji. Sama do tej pory kojarzyłam Marię Antoninę z anegdotką z podręcznika historii, zgodnie z którą, królowa usłyszawszy, że lud paryski żąda chleba, gdyż głoduje, odparła: „Skoro nie mają chleba, to niech jedzą ciastka”. Zweig pokazuje, że choć jest w tych sądach wiele prawdy, trzeba też zwrócić uwagę na inne aspekty.
I chociaż wcale nie wybiela postaci królowej, nazywając ją często niezbyt mądrą, lekkomyślną i miękką, rzuca na nią zupełnie inne światło. Pokazuje zwykłą kobietę, która ani nie miała charakteru do tego, by zostać wielką władczynią, jak jej matka, ani nie miała takich ambicji. Trafiła na dwór francuski w wieku 15 lat, wydana za mąż za trochę opóźnionego Ludwika. Nie zaznawszy miłości i szczęścia w małżeństwie, oderwana od rodziny i wszystkiego, co jej bliskie, rzuciła się w wir łatwych przyjemności – balów, zabaw, przedstawień, drogich strojów, klejnotów itp. itd. korzystając z tego, iż uległy i wiecznie niezdecydowany mąż nie potrafił odmówić swej pięknej żonie finansowania kolejnych zachcianek. Rzeczywiście jej postawa nie ma nic wspólnego z postacią jej matki, Marii Teresy, cesarzowej Austrii, wielkiej europejskiej władczyni. Ale przecież Maria Antonina wcale nie musiała być wielką władczynią, gdyby tylko Ludwik XVI był królem rządzącym mądrze i sprawiedliwie. Jednak również on nie interesuje się zbytnio sprawami państowymi i czas spędza głównie na polowaniach. I za to niefrasobliwe podejście parze królewskiej przyszło zapłacić ogromną cenę.
Wspaniale opisuje też Zweig przemianę, jaka zaszła w Marii Antoninie, która w najtrudniejszych chwilach potrafiła zachować się godnie, spokojnie i po królewsku. Autor nie idealizuje nowego charakteru Marii Antoniny, jednak czytelnik pozostaje pod ogromnym wrażeniem dumy i siły ducha poniżonej kobiety.

Podobała mi się narracja w książce, choć z początku wydawało mi się, że będzie to wywód w stylu nudnego podręcznika, na szczęście autor potrafi dodać emocji do swoich opisów. I mimo wszystkich wad, podkreślanych często przez autora, Maria Antonina wzbudziła moją sympatię do tego stopnia, że nawet wiedząc, jak się kończy ta historia, miałam nadzieję, że może jednak uda im się uciec i będą żyli długo i szczęśliwie : )

Gorąco polecam!

sobota, 05 września 2009, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
2009/09/05 19:20:00
Oglądałam film z Kirsten Dunst i postać Marii Antoniny bardzo mnie zaciekawiła. Z chęcią zapoznam się z książka na jej temat, jeśli znajdę ją na allegro, bo w sumie tylko tam mam szansę ją dostać:)
Dodatki na bloga