Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd

Zacznę może raczej nietypowo, bo od krytyki. Nietypowo w stosunku do wszystkich recenzji, które dotychczas czytałam. Autor i główny bohater jednocześnie bardzo mnie zirytował. Chyba niepotrzebnie czytałam ten Wstęp do książki ;) Jak można było w dobie kryzysu nie tylko gospodarczego, ale przecież także i politycznego zostawić na 5 lat swoją rodzinę i jechać spełniać swoje marzenia? I krótko po tym zapłacić życiem za te marzenia pozostawiając żonę i dwójkę małych dzieci? Ja rozumiem, że każdy ma prawo do marzeń i ich spełniania, ale dojrzałość wymaga, żeby dokonywać w życiu wyborów, a założenie rodziny to jest zobowiązujący wybór. Dlatego po przeczytaniu Wstępu przez pół książki byłam do autora negatywnie nastawiona, co jednak nie przeszkadzało mi podziwiać jego trudu i podróży. Bo, pomijając już powyższy osobisty przytyk do autora, nie można pozostać obojętnym na jego wyczyn. Przy tym sam autor pozostaje raczej skromną osobą i nie rozwleka się nad mniej ciekawymi według niego etapami podróży ani nie użala się nad sobą i zaledwie w 1-2 zdaniach podsumowuje trwające nieraz po kilka tygodni zmagania z malaria lub innymi dolegliwościami. To powoduje, że czytając tę książkę nie zawsze zdaje się sobie sprawę z powagi tej wyprawy, jej trudności i czasu trwania. Przecież to trwało 5 lat! 5 lat codziennych zmagań z pogodą, z przyrodą, z ludźmi, z własnym organizmem. Każdy, kto choć raz był na wyczerpującej wędrówce górskiej, musi poczuć niedowierzanie i respekt wobec autora, który takie wędrówki podejmował codziennie, z rowerem, z całym ekwipunkiem, przy niesprzyjającej pogodzie. Czy wyobrażacie sobie przez kilka dni prowadzić rower po piasku? Albo chodzić po wysokich górach z rowerem na plecach? Wytrzymałość, upór i odwaga autora są rzeczywiście imponujące.

Imponujące są również wszystkie miejsca, które odwiedził od Sahary przez lasy tropikalne na równiku po Kapsztad. Kilka zdjęć z wyprawy można zobaczyć na stronie poświęconej Kazimierzowi Nowakowi. A mieszkający w Poznaniu lub okolicach mogą do końca sierpnia wybrać się do Muzeum Etnograficznego na wystawę fotografii z tej podróży. Ja właśnie dzisiaj byłam :)

Jest jeszcze jeden ważny aspekt tej książki – polityka. To przykre, ale od 70 lat nic się pod tym względem w Afryce nie zmieniło. Ogromny procent jej populacji nadal żyje w swoich strukturach plemiennych, w wioskach nieskażonych cywilizacją, bez prądu czy bieżącej wody. Niestety wygląda na to, że najważniejszą zdobyczą cywilizacyjną Afryki przejętą od białych kolonizatorów jest broń. Sztuczny podział administracyjny terytoriów plemiennych wprowadzony przez państwa kolonizatorskie stał się zarzewiem krwawych walk, w których obu stronom broń dostarczają „cywilizowane” państwa i z których te same państwa czerpią korzyści (np. dostęp do złóż surowców). Jak napisał Kazimierz Nowak, „Afryki się nie cywilizuje, lecz eksploatuje ją najzwyczajniej”.

Podsumowując, jest to niezmiernie ciekawa książka, z której można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o naturze człowieka, o mieszkańcach Czarnego Lądu, ich obyczajach, o przyrodzie i krajobrazach Afryki, o polityce państw kolonizatorskich … - czyli jednym słowem – polecam. :)

sobota, 01 sierpnia 2009, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
zapamietane
2009/08/01 19:06:12
Intrygujące... :D Postaram się sięgnąć :P
-
2009/08/01 19:10:12
Od dłuższego czasu krążę wokół tej książki, ale cena mnie odstrasza, a w bibliotece nie widziałam. A Ty jeszcze tak ciekawie o niej opowiedziałaś...
-
montgomerry
2009/08/02 17:37:47
Trudno zamieścić wydarzenia każdego dnia tych 5 lat na 400 stronach ksiązki (czytałam szerokie wydanie IV). Ksiązka powstała dzieki odnalezionym relacjom zamieszczanych w gazetach. Nowak pisał i wysyłał listy wtedy kiedy mógł. To samo dzieje się z otrzymywaną korespondencją czyli raz na kilka miesięcy. Wziąść trzeba również pod uwagę, że poczta wędrowała również miesiącami o czym sam niejednokrotnie zaznacza. Obecnie wiem, że wydano wydanie V.

Na pewno jego żonie było trudno utrzymać siebie i dzieci. była tak zwaną słomianą wdową. Wybrał drogę, na której miał misję do spełnienia.

Pozdrawiam
-
Gość: olafson, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/11 23:09:17
kiedyś w TV, tak przypadkiem pokazywali faceta który już 9 lat był w trasie, jechał przez cały świat a spotkali go właśnie w afryce
jakoś nie neguje go za to że zostawił rodzine i zapragnął spełniać swoje marzenia
-
2009/08/12 14:54:11
byłam na wystawie w Poznaniu. Interesujące fotografie i trafne opisy. No i sam rower robi wrażenie;)
Dodatki na bloga