Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Zielone jabłuszko

Zbliżają się wakacje, ostatnie egzaminy już za mną, czas więc na coś lekkiego, łatwego i przyjemnego. Książka z serii "Literatura na obcasach" wydaje się świetnie do tego nadawać. I owszem, chociaż spodziewałam się raczej czegoś w stylu Jeżycjady. Tymczasem autorka porusza trochę głebiej kwestię relacji między bohaterami i wcale nie zawsze jest do śmiechu. Ogólnie bardzo lubię książki, których bohaterami są licealiści i których akcja toczy się w szkole lub wokół szkoły. Dlatego również ta książka mi się spodobała. Problemy z akceptacją przez otoczenie, drobne kłopoty w szkole i zagmatwane emocje powodują, że chyba każdej dziewczynie łatwo będzie się w tej książce odnaleźć. Poza tym dla sentymentalnych jest jeszcze urok peerelu:

"Podobno w Skandynawii ludzie nie świętują tak radośnie jak my - wtrącił nieśmiało pan Sitarz. -Bo mają te wszystkie pyszności na codzień - wyjaśnił Bolek. -Na co dzień? - zdumiała się babcia - Jak to?  -Normalnie. Kiełbasy mają i szynki. I owoce, jakie tylko zechcą. I sto rodzajów sera, o rybach nie mówiąc.  Codziennie to samo.  - To jak odróżniają dzień świąteczny od zwykłego?"

Oceniam na 4 plus.

poniedziałek, 08 czerwca 2009, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Dodatki na bloga