Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Pożegnanie z Afryką

Nie wiedziałam, czego się spodziewać po tej książce. Nie oglądałam filmu, nigdy też szczególnie nie interesowałam się Czarnym Lądem, więc do tematu podchodziłam z rezerwą. I niesłusznie. Z początku byłam zdziwiona i trochę nużyło mnie czytanie, ze względu na fakt, że książka ta nie ma fabuły – jest to jedynie zbiór impresji, opowiadań i przemyśleń na temat życia autorki w Kenii. Z czasem jednak dałam wciągnąć w ten porywający nurt wspomnień. Ku własnemu zaskoczeniu, bo jak już napisałam Afryka nigdy mnie nie interesowała, a jedyne książki, jakie o tym kontynencie czytałam to „W pustyni i w puszczy” i „Heban”.
Jednak patrząc na Kenię oczami osoby nią zafascynowanej trudno nie ulec urokowi tego miejsca. Autorka nie idealizuje swojego miejsca na ziemi, pisze o suszach, szarańczy, błocie w porze deszczowej, także o kłopotach w zarządzaniu farmą, a jednak jej farma wydaje się idyllą, miejscem zachęcającym i przyjaznym każdemu gościowi. Nie udało mi się jednak dzielić z autorką fascynacji dla tubylczych ludów, sądzę, że wynika to z mojego pewnego ograniczenia cywilizacyjnego – tym bardziej podziwiam osoby, które potrafią znaleźć nić porozumienia z przedstawicielami tak zupełnie odmiennych kultur. W tym aspekcie Karen Blixen przypomina mi trochę Wojciecha Cejrowskiego i jego głębokie zrozumienia dla kultury Indian.
W trakcie czytania naprawdę dałam się wciągnąć na tyle, że kiedy autorka opuszczała swoją farmę, ja również czułam, jakbym opuszczała, jakieś ważne dla siebie miejsce i czułam żal patrząc (oczami wyobraźni, oczywiście) na oddalające się góry Ngong.
Oceniam na 5.

PS. Dobrze, że nie oglądałam wcześniej filmu, bo z tego, co wiem, opowiada on jakąś historię miłosną. Ktoś, kto spodziewa się tego typu wrażeń również po książce, może się srogo rozczarować. Co nie znaczy, że nie powinien po nią w ogóle sięgać, a jedynie podejść do niej bez konkretnych oczekiwań i dać się ponieść jej nurtowi.

piątek, 19 czerwca 2009, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
2009/06/20 10:40:05
Film bardzo lubię a i książkę mam, ale nie czytałam jej jeszcze. Po Twojej recenzji pewnie wkrótce po nią sięgnę.
Dodatki na bloga