Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

Myszy i ludzie

Mała książeczka o wielkich sprawach...Stawia wiele pytań o przyjaźń, marzenia, tolerancję, sprawiedliwość...

"Myszy i ludzie" to historia nietypowej przyjaźni dwóch mężczyzn obrotnego George'a i zdziecinniałego Lenniego. Trzymają się razem, ponoć dlatego, że zmarła ciotka Lenniego prosiła Georga, by się nim zaopiekował, ale chyba przede wszystkim dlatego, że dobrze im ze sobą. Lenny potrzebuje kogoś, kto będzie go pilnował, kogoś w rodzaju starszego brata, George z kolei, co nigdzie nie jest wprost powiedziane, chce się czuć komuś potrzebny - w końcu każdy z nas ma taką potrzebę. Przyjaciele w poszukiwaniu pracy trafiają na pewną farmę, jednak George już od początku ma złe przeczucie związane z tym miejscem i niektórymi jego mieszkańcami. Nie myli się....

Ta niewielka książeczka (format notesu, 150 stron) powoduje, że czytelnikiem targają emocje. A zakończenie pozostawiło mnie w całkowitym osłupieniu... Przyznam szczerze, że nie zrozumiałam postępowania George'a, dopiero teraz wiem, że motywem tego strasznego czynu była... przyjaźń. Candy, po tym jak zgodził się na zabicie swojego starego psa, powiedział, że powinien był sam to zrobić. Tyle był winien swojemu staremu przyjacielowi, jednak nie potrafił sam się zmierzyć ze skutkiem swojej decyzji, czego później żałował. Dlatego George postąpił w taki a nie inny sposób. Chciał oszczędzić swojemu przyjacielowi bólu i poniżenia. Pytanie jednak czy ta decyzja i to jego postępowanie było rzeczywiście takie humanitarne? Bo to, że sam postanowił zadać śmierć przyjacielowi, to tylko druga część; to tylko skutek uprzedniej decyzji, że w ogóle pozwolił Lenniemu zginąć. Przecież mogli znowu razem uciec, dalej wędrować w poszukiwaniu swojego szczęścia. A może jednak te pobudki były bardziej egoistyczne? Może George nie chciał rezygnować z marzeń, które już były w jego zasięgu.

Po przeczytaniu książki zastanawiał mnie tytuł. Owszem w książce pojawiały się myszy, ale nie były to istotne fragmenty. Wyszperałam jednak w necie, że tytuł nawiązuje do wiersza szkockiego poety Roberta Burnsa, który pisze:

"The best-laid plans of mice and men
Gang aft agley (=often go wrong).
And leave us naught but grief and pain
For promised joy."


Misterne plany i myszy i ludzi często rozpadają się. I pozostaje tylko żal i ból po niespełnionych marzeniach. (tłumaczenie własne ;)

Książka daje do myślenia i jako pierwsze moje spotkanie ze Steinbeckiem zachęca do sięgnięcia po inne jego dzieła.

Oceniam na 5+.

piątek, 26 czerwca 2009, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
ka-milla
2009/09/07 23:43:05
ten Steinbeck okazuje się warty czytania, ja mam za sobą "Tortilla Flat" - można się przy niej ubawić;) teraz poluję na "Na wschód od Edenu", po Twojej recenzji dopiszę jeszcze "Myszy i ludzie" do mojej kolejki:)
-
Gość: Elenoir, *.ghnet.pl
2009/09/10 17:12:42
"Na wschód od Edenu" to jedna z najlepszych powieści, hmm, powiedzmy, że obyczajowych, jakie czytałam. Polecam też "Grona gniewu". Ciekawe, czy o obecnym kryzysie też ktoś napisze coś w tym rodzaju?
Dodatki na bloga