Moje podróże po literaturze
Blog > Komentarze do wpisu

W tym roku już przeczytałam...

Jak widać w zakładce oprócz "Twierdzy szyfrów" przeczytałam jeszcze kilka książek. Ponieważ należę do osób, które czytają li i jedynie dla czystej przyjemności płynącej z pochłaniania literek, szybko zapominam bohaterów i dokładną fabułę książki. Pamiętam jednak, czy mi się podobała, czy nie. Dlatego właśnie, zamiast zamieszczać czyjeś recenzje (bo swoich nie dam rady napisać), postanowiłam zrobić taki "teleexpress":

The Da Vinci Code - jak widać z dość dużym opóźnieniem, ale chyba mam w sobie jakąś taką przekorę, że jak wszyscy wariują na punkcie jakiejś super książki, to ja wcale nie mam ochoty jej czytać. Ale w końcu postanowiłam sprawdzić, o co cały ten szum. I powiem tak: bardzo mi się podobało, ale nie jest to książka, do której będę wracać. Nie znam się na historii, więc żadne nieścisłości faktograficzne nie zepsuły mi przyjemności pochłaniania dobrej sensacyjnej powieści. Również nie umniejszyła się moja wiara, ani nie postanowiłam odejść od Kościoła z powodu informacji zawartych w książce. Krótko mówiąc, jak dla mnie bardzo wciągająca książka z wartką akcją. 4.5/6

Le Petit Nicolas - te książeczki czytam wyłącznie dlatego, że tylko na tyle pozwala mi moja znajomość francuskiego. Chociaż muszę przyznać, że są zabawne, to jednak dorosłego czytelnika mogą trochę nudzić na dłuższą metę.

Sprężyna - muszę przyznać, że sama nie miałam zamiaru kupować tej książki. Jakoś tak te ostatnie części "Język Trolli" czy "Żaba" jakoś tak do mnie nie przemawiały jak te starsze.  Jednak kupiłam "Sprężynę" na prezent dla siostry i postanowiłam dać jej szansę ("Sprężynie", nie siostrze;P ). I co się okazało? Że trafiłam do starych znajomych! Odnalazłam w tej książce klimat dawnej Jeżycjady, ale może to tylko moje subiektywne odczucie. Niektórzy mówią, że te książki są zbyt idealistyczne, przesłodzone, że życie takie nie jest naprawdę. I co z tego, pytam. Dla mnie nie ma lepszego oderwania od szarego dnia niż powrót do moich ulubionych części Jeżycjady, i mogę powiedzieć, że do "Sprężyny" też będę wracać :) 5/6

Gra anioła - czytelnicy Zafona dzielą się na tych, którzy się zawiedli na jego drugiej powieści i na tych, którzy uważają, że jest znacznie lepsza od pierwszej. Ja należę do tej drugiej grupy. Nie znaczy to, że "Cień wiatru" mi się nie podobał, ale muszę przyznać, że momentami mnie nużył i nie czułam takiej usilnej chęci czytania dalej. Natomiast "Gra anioła", bardziej mroczna i o mniej zagmatwanej fabule, wciągnęła mnie bardziej i przeczytałam ją dużo szybciej niż jej poprzednika. 4.5/6

poniedziałek, 27 kwietnia 2009, kot_kreskowy84

Polecane wpisy

  • Lepiej palić fajkę niż czarownice

    „Z przeprowadzonych przez nas w ubiegłym roku badań rynku prasy wynika, że przedstawiciele młodej inteligencji, określający się jako wierzący i praktykują

  • Światu nie mamy czego zazdrościć

    Reportaż Barbary Demick niejednokrotnie sprawiał, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia, przerażenia czy niedowierzania. Niby wszyscy wiemy, że w Korei jest ź

  • Korczak. Próba biografii

    Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, jednak trudno mi napisać jej recenzję. Po raz kolejny przekonuję się, że niełatwo przychodzi opisywanie bardzo dobr

Komentarze
2009/10/26 23:47:22
Ooooo, oczywiście z opóźnieniem, ale dotarłam do tych kilku słów o "Grze Anioła", którą właśnie wczoraj skończyłam czytać:) świetna książka, i chyba dobry początek mojej przygody z Zafonem!
Dodatki na bloga